- Nigdy jeszcze nowa ekipa tak brutalnie nie zaatakowała poprzedniej - mówił Nałęcz. - Klarysewo było obiektem nieużywanym, a zdecydowana część wyposażenia pochodziła z czasów Edwarda Gierka. Kancelaria zdecydowała, by zrezygnować z części majątku, bo zbytnio ją obciążał - dodał. Willa w Klarysewie była przygotowana do przekazania Skarbowi Państwa lub innej instytucji państwowej, zauważył były doradca prezydenta Komorowskiego.


- Są protokoły, nikt niczego nie ukradł. Jeśli protokoły zostały sfałszowane, to można oddać sprawę do prokuratury - stwierdził Nałęcz. Jego zdaniem, dokument o audycie, to atak o nieczystych intencjach na byłego prezydenta. Nałęcz podkreślił, że pod audytem nikt się nie podpisał, więc prawdopodobnie nie wykonali go pracownicy kancelarii, tylko firma zewnętrzna.