Beata Pieniążek-Osińska z biura komunikacji społecznej NFZ wyjaśniła, że "student podejmujący pracę - na umowę o pracę - w okresie wakacji, uzyskuje na okres zatrudnienia swój własny tytuł do ubezpieczenia, a tym samym powinien zostać wyrejestrowany z (dotychczasowego - przyp. red.) ubezpieczenia, np. przez rodziców". - Po zakończeniu pracy, pracodawca też wyrejestruje takiego studenta z ubezpieczenia zdrowotnego. Wówczas taki student powinien przypomnieć rodzicom, aby ponownie zgłosili go jako członka rodziny - poinformowała.

 

Przewodniczący Parlamentu Studentów RP Mateusz Mrozek ostrzegł, że z ubezpieczenia wyrejestrowani mogą być nie tylko studenci, którzy pracowali na podstawie umowy o pracę, ale i ci, którzy pracowali na podstawie umowy zlecenia. - Duża część studentów po wakacjach została wyrejestrowana z ubezpieczenia zdrowotnego, bo np. roznosili ulotki, żeby sobie dorobić - powiedział Mrozek. Dodał, że studenci, którzy zakończyli pracę, muszą sami zadbać o to, by zgłosić ubezpieczycielowi (ZUS czy KRUS), z jakiego tytułu ubezpieczenie im się należy.

 

Przepisy przewidują, że student, który nie pracuje, ma prawo do ubezpieczenia zdrowotnego. Musi być jednak do takiego ubezpieczenia zgłoszony. Taką osobę do 26. roku życia do ubezpieczenia zdrowotnego (KRUS lub ZUS) powinni zgłosić rodzice lub opiekunowie prawni (student ma wówczas status członka rodziny). Jeżeli student nie ma możliwości być zgłoszonym przez rodziców, to na jego wniosek zgłoszenia dokonuje uczelnia (student ma wówczas status studenta). Szkoła wyższa ubezpiecza studenta na jego wniosek również wówczas, gdy ukończył on 26. rok życia i nie podejmuje pracy na etacie lub umowie zlecenie.

 

Kiedy student podejmuje pracę, traci jednak status członka rodziny lub studenta. "Odzyskanie statusu członka rodziny wymaga ponownego zgłoszenia do ubezpieczenia jako członka rodziny (po wcześniejszym zakończeniu przez studenta pracy i wyrejestrowaniu z ubezpieczenia zdrowotnego z tytułu zawarcia umowy o pracę)" - podkreśla resort zdrowia w odpowiedzi przesłanej PAP.

 

- Alarmujemy o tym od dawna, ale ciągle jeszcze wpływają do nas informacje od studentów, którzy np. złamali rękę albo byli hospitalizowani z powodu zapalenia płuc i w szpitalu dowiedzieli się, że nie są ubezpieczeni. A za leczenie muszą zapłacić kilka czy też kilkanaście tysięcy złotych" - powiedział Mrozek. Podkreślił, że w takiej sytuacji nie ma już wyjścia - studenci za leczenie muszą zapłacić.

 

- Osoba, która nie jest pewna, czy jest ubezpieczona, powinna pójść do najbliższej przychodni i sprawdzić w okienku, czy ma ubezpieczenie zdrowotne. Jeśli nie ma ubezpieczenia, jej nazwisko w systemie podświetla się na czerwono. Wtedy musi udać się np. do najbliższego Zakładu Ubezpieczeń Społecznych - radził Mrozek. Tam student powinien złożyć deklarację, że jest ubezpieczony przez uczelnię lub rodziców.

 

PAP