Przed tym spotkaniem trener Legii Stanisław Czerczesow miał spore problemy kadrowe. Z wielu zawodników nie mógł skorzystać z powodu meczów reprezentacji, kontuzji, czy pauzowania za żółte kartki.

 

Ku zaskoczeniu niewielu kibiców jakie przyciągnęło na stadion przy Łazienkowskiej to spotkanie, już w piątej minucie goście objęli prowadzenie. Po kontrataku w słupek trafił były zawodnik „Wojskowych” Patryk Mikita, ale dobitka Andrzeja Rybskiego było już celna.

 

Goście mieli swoje szanse na podwyższenie prowadzenia, bo defensywa stołecznego klubu była wyjątkowo niepewna. Jednak wraz z upływem czasu gospodarze przejmowali inicjatywę.

 

Największe zagrożenie stwarzał Aleksandar Prijovic, który wcześniej nie znajdował uznania w oczach rosyjskiego szkoleniowca. Ten jednak w środę nie miał zbyt dużego pola manewru i musiał na niego postawić. Starania Szwajcara serbskiego pochodzenia przyniosły efekt w 29. minucie, kiedy dokładnie dośrodkował na głowę Stojana Vranjesa, a ten z bliskiej odległości wpakował piłkę do bramki.

 

Obyło się bez niespodzianek

 

Niespełna trzy minuty później Prijovic już osobiście pokonał Dominika Hładuna. Po strzale z rzutu wolnego Dominika Furmana piłka odbiła się od słupka, a napastnik Legii nie zmarnował okazji na skuteczną dobitkę.

 

Po stracie drugiej bramki goście przestali wierzyć w korzystny wynik. Dodatkowo pogrążył ich w 38. minucie Tomasz Brzyski, który zaskakującym, silnym i efektownym strzałem z dużej odległości pokonał bramkarza gości. Piłka zanim wpadła do bramki odbiła się od poprzeczki. Chwilę później z powodu kontuzji boisko opuścił Furman.

 

Po zmianie stron przewaga gospodarzy była jeszcze bardziej widoczna. W poprzeczkę trafił Guilherme. Jednak to nie on podwyższył prowadzenie, a Nemanja Nikolic. Niespełna dziewięć minut po tym jak zmienił Prijovicia, wykorzystał dośrodkowanie z rzutu rożnego i po strzale głową trafił do bramki.

 

W 67. minucie na boisko wszedł Michał Żyro, dla którego był to pierwszy występ po długiej przerwie spowodowanej kontuzją. Zarówno on jaki i Brzyski oraz Vranjes szukali swoich okazji na podwyższenie wyniku. Rezultat spotkania nie uległ już zmianie i gospodarze mogli świętować awans do półfinału Pucharu Polski.

 

PAP