- 22 stycznia 2014 roku zabici zostali Serhij Nihojan, Michaił Żyznieuski i Roman Senyk. Niestety, w chwili obecnej osoby, które dokonały tych zabójstw, nie są znane - powiedział przedstawiciel Prokuratury Generalnej Serhij Horbatiuk.

 

W sprawie przestępstw na Majdanie dotychczas ustalono m.in., że naborem chuliganów, tzw. "tituszków", którzy zatrudniani byli do walk z uczestnikami protestów na przełomie 2013 i 2014 roku, zajmował się ówczesny minister spraw wewnętrznych Witalij Zacharczenko. Miał on opłacać i koordynować ich działania z polecenia ówczesnego prezydenta Wiktora Janukowycza.

 

- Działalność "tituszków" nie była spontaniczna. Działali w ścisłej koordynacji z przedstawicielami byłych władz - powiedział Horbatiuk.

 

Serhij Tychonow z ukraińskiej policji poinformował, że podczas manifestacji na Majdanie "tituszkom" wydawana była broń z magazynów ówczesnego MSW. - Nie oddano  aż 408 karabinów, które wydano chuliganom w najgorętszym okresie protestów, 20 lutego 2014 r. - mówił.

 

"Zamieszki w Kijowie z powodu ustaw dyktatorskich Janukowycza"

 

Ponadto według Prokuratury Generalnej, to Janukowycz był inicjatorem przyjęcia przez parlament tzw. ustaw dyktatorskich, które w styczniu 2014 r. doprowadziły do zamieszek w Kijowie. Ustawy, które poważnie ograniczały prawo obywateli do demonstracji, zostały anulowane po tym, gdy na Majdanie padły pierwsze ofiary śmiertelne.

 

Manifestacje na Majdanie rozpoczęły się 21 listopada 2013 r., gdy władze ogłosiły, że odkładają podpisanie umowy stowarzyszeniowej z UE. W wyniku brutalnych działań milicji pokojowe wiece przekształciły się w protesty przeciwko ekipie Janukowycza. W walkach ulicznych zginęło ponad 100 osób. W następstwie protestów w lutym 2014 roku Janukowycz zbiegł z kraju i schronił się w Rosji.

 

PAP