Piotrowicz pytany przez dziennikarzy, czy prezydent ma prawo nie przyjąć przysięgi wybranych już członków TK, Piotrowicz odpowiedział, że nigdzie nie ma zapisanego terminu w jakim ma się to stać.


Pytany, co w takim razie będzie z pięcioma sędziami TK, wybranymi przez Sejm w ubiegłej kadencji, odpowiedział: - Procedura będzie toczyła się od nowa, z tego względu, że nie ma kontynuacji, jest dyskontynuacja, a zatem (kandydaci) będą mogli występować w nowej procedurze.


Dopytywany, na jakiej podstawie wybór sędziów TK został uznany za nieważny, Piotrowicz odpowiedział, że przepisy, na postawie których zostali oni wybrani, były niezgodne z konstytucją.


- Przepisy, na podstawie których podjęto uchwałę o wyborze przez Sejm kandydatów na sędziów, używam świadomie tego sformułowania, były niezgodne z konstytucją" - mówił. "Konstytucja mówi o tym, że kandydata na sędziego powinna cechować wyróżniająca się wiedza prawnicza i nic poza tym, natomiast w projekcie ustawy z czerwca 2015 obostrzono te kryteria, więc postanowiono wbrew postanowieniom konstytucji - przekonywał.


Dodał, że "to było wyjście poza warunki konstytucji", więc PiS swoim projektem ustawy o TK przywraca zgodność z konstytucją.


Na uwagi, że o zgodności z konstytucją orzeka Trybunał Konstytucyjny, Piotrowicz powiedział, że "nie trzeba wybitnej wiedzy prawniczej", żeby w takim przypadku stwierdzić niekonstytucyjność.


Sejmowa komisja ustawodawcza poparła w środę projekt PiS zmian ustawy o Trybunale Konstytucyjnym. Przewiduje on m.in. ponowny wybór następców pięciorga sędziów TK, których kadencja mija w 2015 r. Pięciu nowych sędziów wybrał 8 października poprzedni Sejm.


W środę za poparciem całego projektu, z kilkoma drobnymi poprawkami, głosowało 15 członków komisji, a 10, głównie z PO, było przeciw. Teraz projekt trafi pod obrady całej Izby.


PAP