W ministerstwie trwa przegląd kontraktu podpisanego na dostarczenie polskiej armii nowych śmigłowców. Wszystko dlatego, że jak twierdzą ministerialni urzędnicy, poprzednie kierownictwo resortu przedstawiało w tej sprawie bardzo fragmentaryczne informacje, a te które dostarczano wskazywały, że przetarg trzeba unieważnić i rozpisać od nowa.

 

Nowy przetarg dla wszystkich 

 

Obecne szefostwo ministerstwa jest zdania, że w przetargu powinni wziąć udział producenci ze Świdnika i Mielca. Niewykluczone, że zgłoszą się też inne fabryki.  Nie oznacza to, że Airbus Helicopters, który wygrał przetarg i ma dostarczyć Caracale nie może złożyć nowej oferty. Mogłaby ona zostać ponownie wzięta pod uwagę. Jednak obecnie resort obrony stoi na stanowisku, że polskie pieniądze powinny w miarę możliwości rozwijać polskie przedsiebiorstwa.

 

W kwietniu MON do testów i ostatecznych negocjacji w sprawie śmigłowców wielozadaniowych zakwalifikowało firmę Airbus Helicopters oferującą H225M Caracal. Oferty PZL Świdnik, włosko-brytyjskiej firmy AgustaWestland, i PZL Mielec, należących do amerykańskiej korporacji Sikorsky, odrzucono ze względów formalnych, w tym z powodu zbyt późnego rozpoczęcie dostaw w przypadku Świdnika i zaoferowania wersji bez wymaganego uzbrojenia. Umowa z Airbus Helicopters miała zostać podpisana jeszcze w tym roku, a dostawy maszyn miały się rozpocząć w 2017 r.

 

W ostatnim czasie trwały negocjacje offsetowe między Ministerstwem Gospodarki a Airbus Helicopters.

 

PAP