Komisja Europejska w raporcie o stanie unii energetycznej podkreśliła, że gazociąg Nord Stream 2 musi być w pełni zgodny z prawem UE. Zapowiedziała, że będzie oceniać każdy taki projekt pod kątem europejskich regulacji.

 

Część państw UE, w tym Polska, podkreślało wcześniej, że nowy bałtycki gazociąg zakłada zwiększenie dostaw gazu rosyjskiego do Niemiec. To jest sprzeczne z celem zmniejszania zależności od głównego dostawcy, czyli właśnie Rosji, przyjętym w ramach unii energetycznej. Zwiększenie dostaw przez Nord Stream odbywałoby się też kosztem tranzytu surowca przez Ukrainę, z którego zyski stanowią istotną część wpływów do ukraińskiego budżetu.

 

Porozumienie w sprawie budowy drugiej nitki  Nord Stream zostało zawarte na początku września w Władywostoku. Szef rosyjskiego koncernu Gazprom podpisał je z władzami spółek BASF i E.ON (obie niemieckie), ENGIE (Francja), OMV (Austria) oraz Royal Dutch Shell (Wielka Brytania/Holandia).

 

Rurociąg ma kosztować 9,9 mld euro i mieć roczną przepustowość 55 mld metrów sześciennych gazu, budowa ma się zakończyć w 2020 roku. Według polskich ekspertów w praktyce oznacza to, że Rosjanie będą wtedy mogli zakręcić kurki gazociągu jamalskiego biegnące przez Polskę i odnogi biegnącej przez Ukrainę, bez utrudnień dla dostaw surowca na zachód Europy.  "UE uważa, że w najlepszym interesie wszystkich stron jest, by Ukraina pozostała ważnym krajem tranzytowym" – podkreśliła natomiast KE w dokumencie.

 

Przed publikacją raportu KE przedstawiciele głównych frakcji w Parlamencie Europejskim domagali się od Komisji jasnej deklaracji, że rozbudowa gazociągu nigdy nie dostanie wsparcia z Unii Europejskiej - ani finansowego, ani w żadnej innej formie, w tym w formie odstępstw od zapisów trzeciego pakietu energetycznego. Chodzi o antymonopolowe przepisy zakładają oddzielenie sprzedaży gazu od przesyłu, a także konkurencyjny dostęp do rurociągów.

 

PAP