Sprawa przelotów opisał "Newsweek", który ujawnił, że będąc posłem Duda latał na koszt Sejmu do Poznania, żeby wykonywać obowiązki poselskie. Tygodnik podał, że w tym czasie Duda prowadził tam wykłady na prywatnej uczelni; przyszły prezydent latał tam i nocował, a za jego przeloty i hotele płacił Sejm.

 

Według "Newsweeka", na ten cel w latach 2012-2014 wydano łącznie 11 tys. zł; na fakturach za noclegi Duda za każdym razem deklarował: "wizyty w Poznaniu miały związek z wykonywaniem mandatu posła". Bbez tej adnotacji nie mógłby dostać refundacji kosztów hotelu.

 

Poseł ma prawo do bezpłatnych przelotów

 

Prokuratura Okręgowa w Warszawie zajęła się sprawą na wniosek kancelarii Sejmu. - Poseł ma prawo do bezpłatnych przelotów w krajowym przewozie lotniczym. Ustawa o wykonywaniu mandatu posła i senatora, jak również przepisy wykonawcze, nie zawierają żadnych ograniczeń w tym zakresie. Prawo do darmowych przelotów krajowych przysługuje niezależnie od celu tych przelotów i niezależnie od ich związku z wykonywaniem mandatu posła lub senatora - uzasadnił w rozmowie z polsatnews.pl rzecznik prokuratury prok. Przemysław Nowak.

 

O noclegach decyduje poseł 

 

Jeśli chodzi o noclegi, to posłom przysługują środki na opłacenie tylko tych noclegów, które były związane z wykonywaniem mandatu. Limit na ten cel wynosi 7600 zł rocznie. - O tym, czy nocleg miał związek z wykonywaniem mandatu decyduje poseł, opisując w odpowiedni sposób fakturę lub rachunek - zaznaczył prokurator.

 

Kancelaria Sejmu przekazała prokuraturze kopie sześciu faktur wystawionych w latach 2012-2013 przez poznańskie hotele na nazwisko Andrzeja Dudy. Na fakturach tych znajdowały się odręczne zapisy, iż noclegi związane były z wykonywaniem mandatu poselskiego. Opiewały one na łączną kwotę 1868 zł.

 

- Zgromadzony w toku postępowania sprawdzającego materiał dowodowy nie pozwolił na jednoznaczne ustalenia, czy powyższe noclegi faktycznie miały związek z wykonywaniem mandatu poselskiego, czy też były związane z prowadzonymi wykładami w poznańskiej uczelni - tłumaczy Nowak.

 

Zajęcia były, ale ich grafiki zniszczyła szkoła

 

Prokuratura otrzymała z Wyższej Szkoły Pedagogiki i Administracji w Poznaniu informację, że dr Andrzej Duda w latach 2012-2014 prowadził zajęcia na wydziale zamiejscowym uczelni w Nowym Tomyślu. Tyle, że nie udało się dokładnie ustalić grafików tych zajęć, bo szkoła już je zniszczyła. 

 

 - Ponadto ustalono, że poseł Andrzej Duda przebywając w Poznaniu spotykał się z sympatykami i członkami Akademickiego Klubu Obywatelskiego im. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego oraz z radnym Michałem Boruczkowskim, z którym omawiał projekt PiS dotyczący zmian w kodeksie karnym. Z uwagi na upływ czasu nie udało się ustalić dokładnych dat powyższych spotkań - mówi Nowak.


Z tego powodu prokuratura uznała, że poseł Andrzej Duda nie dopuścil się "czynu zabronionego".

 

Postanowienie prokuratora nie jest prawomocne. Prawo wniesienia zażalenia na tę decyzję przysługuje pokrzywdzonemu, czyli Kancelarii Sejmu.

W sierpniu w komunikacie Kancelaria Prezydenta podkreślała, że wyjazdy posła Andrzeja Dudy były związane z wykonywaniem mandatu posła. "Prezydent od początku działalności publicznej kładł nacisk na spotkania z rodakami i rzetelne wykonywanie obowiązków" - głosił komunikat.