Jaki jest główny cel projektu 500+: chodzi raczej o to, żeby zachęcić ludzi do posiadania większej liczby dzieci, czy ulżyć rodzinom w kłopotach finansowych?


Stanisław Szwed.: Projekt ma dwa cele: przede wszystkim chodzi o zwiększenie dzietności, a w drugiej kolejności o poprawę sytuacji polskich rodzin. Stąd też wprowadzamy zasadę, że w rodzinie, która liczy dwoje i więcej dzieci, nie stosujemy kryterium dochodowego. Dochód liczy się tylko w przypadku pierwszego dziecka. Chodzi o to, żeby system był jak najprostszy, a pieniądze trafiały do rodzin, a nie na jakieś inne cele, i by rodzice decydowali się na kolejnych potomków.


Jednak zdaniem krytyków taki krok, choć bardzo kosztowny, nie przyczyni się do poprawy sytuacji demograficznej, bo do tego potrzebne są przemyślane zmiany systemowe, a te pieniądze można by wydać lepiej.


Oczywiście, projekt 500+ jest tylko jednym z elementów polityki prorodzinnej. Zdajemy sobie sprawę, że to nie rozwiąże problemu, bo chodzi też np. o kwestię zatrzymania emigracji młodych ludzi. Tego nie powstrzymają dodatki na dzieci, lecz musi dojść do zmian na rynku pracy i podwyższenia wynagrodzeń, bo młodzi ludzie bez stałej pracy nie zdecydują się na dzieci. (…) Zostanie też wprowadzona większa kwota wolna od podatku, co też pomoże, miejmy nadzieję, zmniejszyć strach przed zakładaniem rodziny i posiadaniem dzieci


Wielu ekspertów uważa jednak, że budżet tego nie udźwignie.


Największy problem będzie w 2016 roku, bo budżet jest już przygotowany i zapięty, bez większej swobody, jeśli chodzi o deficyt. Mimo wszystko w przyszłym roku rodziny na pewno z tego programu już skorzystają, choć może nie od 1 stycznia, a np. od 1 kwietnia. Ale generalnie jeżeli wdrożymy w życie to, o czym mówiliśmy, czyli podatek bankowy, podatek od hipermarketów, uszczelnimy system podatkowy, to pieniądze się znajdą.


Czy jest planowana rewaloryzacja tego dodatku w związku z inflacją czy zmianami w dochodach? W projekcie ustawy nie ma mowy o waloryzacji świadczenia lecz tylko progów dochodowych.


Projekt jest punktem wyjścia. Na początek na pewno będzie to 500 zł, za 2 lata zgodnie z projektem dokonamy oceny funkcjonowania ustawy i kwestii waloryzacji. W tej chwili wszystko opiera się o kwestię finansową. Mamy policzone, że koszt tej zmiany wyniesie ok. 20 mld zł w skali roku. Nie wykluczamy, że będzie trzeba to modyfikować. Pierwszy pomysł był taki, żeby nie wprowadzać żadnych kryteriów dochodowych także na pierwsze dziecko - ze względu na demografię. Musieliśmy z tego zrezygnować, bo te koszty w obecnej sytuacji byłyby rzeczywiście nie do udźwignięcia.


Czy oświadczenia o dochodach będą musieli przedstawiać wszyscy rodzice, czy tylko ci, którzy będą chcieli skorzystać z dodatku na pierwsze dziecko?


Tak, oświadczenie będą musieli przedstawić rodzice ubiegające się o świadczenie wychowawcze.


Czy ma to zniechęcić potencjalnych wnioskodawców? Podobno liczycie na to, że nie wszyscy zgłoszą się po to świadczenie.


Świadczenie ma być wypłacane na wniosek. Taki wniosek trzeba wypełnić, złożyć i dołączyć do niego dokumenty i wtedy nabędzie się prawo do świadczenia. Jeśli ktoś tego nie zrobi, to go nie otrzyma. Jeśli nie złoży w terminie, to wypłata się opóźni.


Czy świadczenia trzeba będzie pobierać osobiście? Pojawiły się obawy o kolejki pod urzędami…


Skąd, przecież to świadczenie będzie wypłacane na takiej samej zasadzie jak wszystkie inne zasiłki. To czynność techniczna. Będzie można otrzymać wpłatę na konto, odebrać osobiście. Chcemy, by zajmowały się tym gminy i Miejskie Ośrodki Pomocy Społecznej, bo ich pracownicy najlepiej znają sytuację poszczególnych rodzin. To oni przeprowadzą wywiad środowiskowy w razie podejrzenia, że te pieniądze są marnotrawione.


To kolejna kontrowersyjna propozycja. Po co ją wprowadzono?


Ten przepis byłby stosowany w skrajnych sytuacjach - takich jak przywoływane przez naszych krytyków “przepijanie” tych pieniędzy. Wiadomo, że nikt na podstawie np. donosu sąsiadów nie będzie odbierał tego zasiłku. Trzeba będzie przeprowadzić wywiad środowiskowy, że to jest prawda. Zresztą urząd będzie mógł też zamienić świadczenie pieniężne np. na pomoc rzeczową, bony na żywność. Chcemy spróbować takiego zabezpieczenia na początku funkcjonowania tej ustawy i zobaczymy, czy to się sprawdzi.


Dochody rolników są liczone inaczej niż pozostałych osób. Czy będą oni jakoś specjalnie traktowani?


Nie, dochody rolników wyliczane są tak samo jak w przepisach, które dzisiaj funkcjonują. Tutaj nie ma nic nowego.


Nie wszystko jednak jest w projekcie jasne, np. co jeśli starsze rodzeństwo dziecka osiągnie pełnoletniość? Czy oznacza to, że młodsze dziecko będzie traktowane jako jedynak czy nie będzie to miało znaczenia?


Zakładamy, że to będzie bez znaczenia.


A co będzie w wypadku, gdy rodzice mają dwoje dzieci, rozwiedli się i jedno dziecko mieszka z matką, a drugie z ojcem? Komu wówczas przysługuje zasiłek, jeśli nie spełniają kryterium dochodowego na pomoc dla pierwszego dziecka?


Dochód będzie liczony łącznie i świadczenie otrzyma jeden z rodziców. Trzeba jednak pamiętać, że jest to wstępny projekt, który przejdzie całą drogę legislacyjną, jeżeli będzie potrzeba, to doprecyzujemy przepisy tak, aby nie było wątpliwości.

 

PAP