- Mam nadzieję, że Beata Szydło podtrzyma politykę prowadzoną przez długi czas, czyli modernizację sił zbrojnych bez jej demontowania. Bez osłabiania zdolności bojowych przez decyzje personalne. Mam nadzieję, że do tego nie dojdzie, bo nie byłoby to specjalnie dobre - stwierdził Onyszkiewicz.

 

Onyszkiewicz stwierdził, że polskie służby są dobrze przygotowane do walki z terrorystami.

- Przekonać możnaby się było, gdyby do takiego ataku doszło. Mam nadzieję, że do niego nie dojdzie - powiedział były szef MON.

 

Niewystarczające regulacje

 

Były minister uważa za niewystarczające regulacje, dotyczące wykorzystania wojska w czasie pokoju. - Problem jest znacznie bardziej generalny: w jaki sposób wykorzystać polskie wojskow sytuacjach nie wojny, ale ataku terrorystycznego. Tak jest wszędzie, jeżeli się żołnierz w sytuacji bojowej próbuje zachować w sytuacji wojny, jak policjant, to na ogół ginie. Jeśli w sytuacji niebojowej zachowuje się jak na wojnie, to może spowodować zarzuty, że przekroczył uprawnienia i działał niezgodnie z prawem. To jest rzecz niesłychanie trudna do uregulowania - powiedział Onyszkiewicz.

 

Dodał jednak, że swoboda w wykorzystaniu wojska w momencie kryzysu wewnętrzengo powinna być większa.

 

- Jakieś regulacje zezwalające na użycie wojska są niezbędne. Trudno jest wprowadzicć stan wyjątkowy w obrębie trzech dzielnic - stwierdził.

 

GROM nie pyta, GROM strzela

 

- Jeśli wkracza brygada antyterrorystyczna, to powina ostrzec, że jest policja w działaniu i żeby ludzie odpowiednio się zachowywali. Natomiast jeżeli wkracza GROM, to on nie ostrzega nikogo. On po prostu strzela. I myślę, że z terrorystami działania zbliżone do metodyki działania GROM powinny być zastosowane - stwierdził Janusz Onyszkiewicz. Uważa on także, że w przypadku działań terrorystycznych powinien być stosowany tzw. strzał ratunkowy. - Jeśli przestępca, terrorysta grozi zabiciem kogoś, to procedura z ostrzeganiem jest mało skuteczna. Trzeba go wyeliminować - powiedział Onyszkiewicz.

 

Polsat News