"To prawda, że wielu imigrantów, którzy przybywają do Niemiec, ucieka właśnie przed tymi potworami, które stoją za masakrą w Paryżu, i innymi trudnymi do pojęcia krwawymi czynami. Im trzeba udzielić schronienia" - pisze komentator "FAZ". "Do Niemiec przyjeżdżają jednak nie tylko kobiety i dzieci uciekające przed wojną i gwałtami, lecz także, często bez rejestracji, setki tysięcy młodych muzułmańskich mężczyzn, z których nie wszyscy są pacyfistami" - dodaje.

 

Napływ młodych muzułmanów doprowadzi do dalszego umocnienia tych środowisk, z których i tak wywodzi się zbyt wielu dżihadystów - ostrzega "FAZ". Zagrożenie "stworzonym metodami chałupniczymi" terroryzmem zwiększa się "wraz z każdym młodym mężczyzną, który może paść łupem aktywnych także w Niemczech werbowników poszukujących ochotników dla zbrojnego islamizmu".

 

"Przyjmowanie wszystkich to granicząca z samobójstwem naiwność"

 

"Die Welt" przyłącza się do krytyki polityki otwartych granic. Komentator określa ją mianem "totalnej inkluzji" na zasadzie "Chodźcie, przyjmiemy was wszystkich, bez różnicy, nawet nie będziemy was sprawdzać". "Z punktu widzenia wojny totalnej i totalnej woli zabijania u terrorystów jest to granicząca z samobójstwem naiwność" - ocenia "Die Welt".

 

Wróg, który podczas wojny otwiera swoje granice i ulice, nie kontrolując nawet bojowników strony przeciwnej musi być "niespełna rozumu i bezbronny". Zdaniem komentatora stratedzy w Syrii i Iraku z pewnością przyjęli do wiadomości informacje o otwarciu granic przez kanclerz Angelę Merkel, a także niezdolności niemieckich władz do rejestracji i lokalizacji przybyszy.

 

Dlaczego wiele opiniotwórczych mediów broni tej polityki? - pyta "Die Welt". Dlaczego komentatorzy negują związek pomiędzy niezdolnością do zapanowania nad masową imigracją, a morderstwami terrorystów? "Powód jest prosty. Chodzi o ideologię społeczeństwa otwartego, o mantrę inkluzji" - wyjaśnia "Die Welt".

 

PAP