Działanie Ministerstwa Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej - według PiS - ma się opierać na odbudowie pięciu komplementarnych elementów branży: przemysłu stoczniowego, narodowych przewoźników morskich, rybołówstwa, polityki portowej i rozwoju szkolnictwa morskiego.


W poniedziałek na szefa nowego resortu został powołany Marek Gróbarczyk.


Prof. Marek Dzida: statki powinny pływać pod polską banderą


- Sprawy gospodarki morskiej powinny być w jednych rękach i winny być bardziej słyszalne, jeśli chodzi o całą Polskę. Jednym z głównych zadań, jakie, moim zdaniem, staną przed nowym ministrem, to udrożnienie dróg wodnych śródlądowych - Wisły i Odry - powiedział prof. Marek Dzida z Wydziału Oceanotechniki i Okrętownictwa Politechniki Gdańskiej.


Dodał, że istotnym zadaniem, przed jakim stanie nowy resort, będzie usprawnienie infrastruktury komunikacyjnej w polskich portach. - W Polsce są cztery duże porty czyli Szczecin, Świnoujście, Gdynia i Gdańsk. Proszę jednak pamiętać, że musimy wywieźć przychodzące drogą morską towary, dlatego ważną sprawą jest poprawa infrastruktury komunikacyjnej. Mając odpowiednią infrastrukturę, nasze porty mogą stać się portami przeładowującymi przychodzące towary do krajów sąsiadujących - na Białoruś czy Ukrainę - wskazał.


Podkreślił, że "znakomitą ścieżką" dodatkowego transportu oprócz drogowej i kolejowej byłby transport śródlądowy. - Dlatego musimy udrożnić rzeki, dolną Wisłę czy Odrę - dodał.


Kolejnym zadaniem resortu, według specjalisty, jest m.in. rozwój energetyki morskiej, np. farm wiatrowych. - Pilnym problemem jest także zmiana przepisów prawnych, które zachęcałyby, by statki pływały pod polską banderą - wskazał Dzida.


Prof. Henryk Ćwikliński: to będzie jednym z mniej ważnych ministrów


Krytycznie powołanie resortu ocenił prof. Henryk Ćwikliński z Wydziału Ekonomicznego Uniwersytetu Gdańskiego. - Ministerstwo Gospodarki Wodnej i Żeglugi Śródlądowej jest kompletnie niepotrzebne, ponieważ gospodarka morska to są dziesiątki różnych rynków, które tak różnią się od siebie, że stwarzanie dla nich odrębnego ministerstwa jest bez sensu. W ciągu ostatnich 25 lat, a szczególnie w ostatnich latach, mamy do czynienia ze znakomicie rozwijającymi się portami handlowymi, znakomicie rozwijającym się przemysłem stoczniowym i żadne ministerstwo tutaj nie było do niczego potrzebne - powiedział Ćwikliński.


Jego zdaniem gospodarka morska - "jak każda inna gałąź gospodarki nowoczesnego państwa" - winna być zarządzana w ramach jednego resortu gospodarki lub infrastruktury.


Ćwikliński wskazał, że śródlądowe drogi wodne stanowią "wielkie zapóźnienie Polski", ale - jego zdaniem - jest to zadanie niesłychanie kosztowne i Polski nie stać na inwestycje w tym kierunku. - Minister tego resortu będzie jednym z mniej ważnych ministrów i nie sądzę, żeby w sytuacji, w jakiej jest budżet państwa, udało się uruchomić duże środki na tego typu inwestycje. Owszem, lokalne przedsięwzięcia, które są podejmowane przez samorządy np. Pomorza, zmierzające do tego, żeby udrożnić pętlę Żuław, ożywiłyby żeglugę śródlądową na tym odcinku. Co nie oznacza, że inwestycje w drogi śródlądowe nie byłyby potrzebne z punktu widzenia kosztów transportu i energetyki - podkreślił.


Jerzy Lewandowski: poprawić dostępności polskich portów od strony lądu


Według sekretarza generalnego Krajowej Izby Gospodarki Morskiej Jerzego Lewandowskiego jednym z najważniejszych zadań nowego resortu powinna być poprawa dostępności komunikacyjnej polskich portów od strony lądu. - Chodzi o połączenia kolejowe, drogowe, a także wodne, a więc poprawa żeglowności Odry i przywrócenie żeglowności na Wiśle. Tylko to może zapewnić sprawny przepływ ładunków do i z portów, stworzyć sieć transportu intermodalnego, sprawić, że polskie porty będą faktycznie portami bazowymi w sieci europejskich korytarzy transportowych - wskazał Lewandowski.


Dodał, że przed nowym resortem staną także takie zadania jak "przekonanie innych decydentów o znaczeniu gospodarki morskiej", prowadzenie spójnej polityki morskiej obejmującej wszystkie segmenty gospodarki morskiej. - Właściwe wykorzystanie kadr morskich (...) - temu celowi mogłoby służyć powstanie w Polsce Europejskiego Centrum Zarządzania Flotą. (Chodzi o) stworzenie także zachęt dla armatorów do rejestrowania statków pod polską banderą, a załogom do pływania pod tą banderą - zaznaczył.


Dr Czesława Christowa: należy stworzyć Polską Grupę Promową


Decyzje o powołaniu resortu gospodarki morskiej pozytywnie oceniła dr hab. Czesława Christowa z Zachodniopomorskiego Uniwersytetu Technologicznego w Szczecinie. - Do najważniejszych zadań Ministerstwa Gospodarki i Żeglugi Śródlądowej należy przywrócenie resortowi należnej wysokiej rangi i stworzenie instytucjonalnych warunków rozwoju gospodarki morskiej. Od wielu lat postulowałam powstanie Ministerstwa Gospodarki Morskiej - podkreśliła Christowa.


Jej zdaniem konieczny będzie bilans otwarcia, którego sporządzenie - jak oceniła - będzie dużym wyzwaniem dla nowego ministerstwa. - Jest wiele zadań rozpoczętych lub zaniechanych, rozproszonych po wielu resortach dotychczas odpowiedzialnych za gospodarkę morską - dodała.


W jej ocenie zadania nowego resortu można podzielić na te, które należy rozwiązać w trybie natychmiastowym i zadania strategiczne, wynikające z polityki morskiej i transportowej Polski i Unii Europejskiej.


- Do zadań o charakterze niecierpiącym zwłoki jest dokonanie przekształcenia umów dzierżawy zawartych przez Zarząd Morskich Portów Szczecin i Świnoujście S.A. z przedsiębiorstwami portowymi w długoterminowe umowy dzierżawy na czas określony 30 lat. W krótkim terminie należy stworzyć Polską Grupę Promową, uwzględniając interes społeczny oraz konkurencyjność polskiej gospodarki morskiej i rynku promowego  - wskazała.


PAP