Prezydent Barack Obama zapowiedział, że USA przyjmą w przyszłym roku co najmniej 10 tys. Syryjczyków uciekających przed wojną domową. Liczba ta wzrasta. Od początku wojny w Syrii Stany Zjednoczone przyjęły około 2,2 tys. uchodźców z tego kraju. Sprzeciw zapowiadają gubernatorzy z Partii Republikańskiej, którzy tłumaczą, że wśród uchodźców mogą znaleźć się potencjalni terroryści.

 

Wśród gubernatorów, którzy zapowiedzieli, że nie przyjmą uchodźców, a jeśli już to co najwyżej tylko chrześcijan, są kandydaci w przyszłorocznych wyborach prezydenckich: gubernator New Jersey Chris Christie, gubernator Luizjany Bobby Jindal oraz Ohio - John Kasich (na zdjęciu). Chris Christie, republikanin rządzący w stanie uchodzącym za stan demokratów, powiedział w wywiadzie radiowym, że nie wpuściłby do USA z Syrii nawet sierot poniżej piątego roku życia.

 

Miliarder Donald Trump i emerytowany neurochirurg Ben Carson, którzy prowadzą w republikańskich sondażach prezydenckich, jako pierwsi zapowiedzieli, że jeśli zdobędą urząd prezydenta, wstrzymają program przyjmowania do USA uchodźców z krajów muzułmańskich. Trump ogłosił ponadto, że należy rozważyć zamknięcie w USA niektórych meczetów. Republikański senator Rand Paul, zapowiedział nawet projekt nowej ustawy, która nie tylko zakazałaby wjazdu do USA osobom z około 30 państw, w tym Syrii, gdzie działają dżihadyści, ale też wprowadziłaby 30-dniowy okres oczekiwania na zgodę na wjazd do USA dla Francuzów.

 

- Ci uchodźcy uciekają przed represjami i terroryzmem. Oni doświadczyli tego samego, co stało się w Paryżu, tylko że codziennie - przekonuje szefowa amerykańskiej Komisji ds. Uchodźców i Imigracji Lavinia Limon, która jest zdziwiona, że sprawa przyjęcia uchodźców, co do której dotychczas panowała ponadpartyjna zgoda, nagle stała się zarzewiem politycznego konfliktu.

 

PAP