W Limanowej, gdzie mieszka spora grupa Romów, autorzy obraźliwych napisów zniszczyli także należące do nich samochody - auta zostały oblane farbą, zamalowano w nich tablice rejestracyjne. - Można to potraktować jako nawoływanie do nienawiści na tle rasowym i jednocześnie jako groźby. I tak zostało to zakwalifikowane - powiedziała kom. Katarzyna Padło z Komendy Wojewódzkiej Policji w  Krakowie.


Do innego incydentu doszło w Gdańsku. Na  wiadukcie zawisł  antyimigrancki transparent z obraźliwym hasłem dotyczącym islamu. Został szybko usunięty przez policję, którą o transparencie powiadomił jeden z kierowców. Gdańska policja wszczęła śledztwo w sprawie obrazy uczuć religijnych. Na razie trwa ustalanie, kto transparent zawiesił.


Pojawienie się incydentów tuż po zamachach w Paryżu zbiegło się z deklaracjami nowych ministrów w rządzie Beaty Szydło dotyczącymi przyjmowania przez Polskę imigrantów. - Warunek przyjęcia uchodźców do Polski został postawiony pod dużym znakiem zapytania - powiedział po atakach we Francji reporterce Wydarzeń desygnowany na ministra do spraw europejskich Konrad Szymański. Także minister spraw zagranicznych Witold Waszczykowski zapowiedział tuż po zamachu, że Polska nie przyjmie 7 tys. uchodźców, którzy w ramach relokacji mieli trafić do naszego kraju. Jeszcze w sobotę złagodził swoją wypowiedź stwierdzając, że "przyjmiemy uchodźców, jeśli będziemy mieć gwarancje bezpieczeństwa".


- Głównym kryterium rozpatrywania spraw wszystkich ludzi, którzy chcieliby się w Polsce osiedlić, będzie bezpieczeństwo - powiedział kandydat PiS na ministra spraw zagranicznych Witold Waszczykowski. Zapewnił też, że kierowani do naszego kraju uchodźcy będą sprawdzani bardzo dokładnie.