Najpierw libański minister spraw wewnętrznych Nohad Masznuk poinformował o aresztowaniu siedmiu Syryjczyków i dwóch Libańczyków. Wśród nich figuruje Libańczyk, który chciał dokonać zamachu samobójczego oraz przemytnik, który przerzucał niektóre z tych osób przez granicę z Syrią.

 

Następnie służby bezpieczeństwa powiadomiły o dwóch kolejnych aresztowaniach - jednego Libańczyka i Syryjczyka. - Pierwszy przyznał się do zaangażowania wraz z innymi w planowanie ataku samobójczego (...) poprzez przetransportowanie jednego z kamikadze z terytorium Syrii do Libanu i przekazanie mu materiałów wybuchowych - poinformowały libańskie źródła w służbach bezpieczeństwa. Otrzymywał on polecenia "od jednego z emirów Daesz (arabski akronim IS) w Syrii i zarządzał swoją siatką terrorystyczną" - dodało to źródło.

 

- Drugi przyznał się, że przesyłał środki finansowe dla tej siatki - podały libańskie służby bezpieczeństwa.

 

- Cała siatka i jej współpracownicy zostali zatrzymani w ciągu 48 godzin po zamachach - wskazał szef libańskiego MSW, precyzując że początkowo plan zakładał wysłanie pięciu kamikadze, aby wysadzili się w szpitalu w południowej dzielnicy Bejrutu. - Ale (terroryści – przyp. red.) musieli zmienić cel ataku z powodu zaostrzonych środków bezpieczeństwa wokół szpitala - dodał.

 

Dokonany w czwartek zamach, do którego przyznało Państwo Islamskie (IS), jest najkrwawszym atakiem dokonanym przez IS w Libanie i jednym z najtragiczniejszych od zakończenia wojny domowej z lat 1975-1990.

 

Do ataków doszło w Burdż al-Baradżna, południowej, zdominowanej przez ludność szyicką części Bejrutu. Obszar ten pozostaje pod kontrolą szyickich bojówek Hezbollahu, które walczą też po stronie sił reżimu prezydenta Syrii Baszara el-Asada w Syrii. Od wybuchu konfliktu syryjskiego w marcu 2011 r. zginęło ponad 250 tysięcy ludzi.

 

PAP