Dziennik "Le Figaro" przypomina, ze ostatnich tygodniach eksperci od terroryzmu ostrzegali, że dżihadyści przygotowują ataki przeciwko Francji i że nie będzie można im zapobiec. W gazecie "Liberation" czytamy, że "barbarzyństwo terroryzmu wkroczyło w historyczny etap". Szef lewicowego dziennika dodaje jednak, że Francja powinna bez wahania kontynuować walkę z dżihadystami z Państwa Islamskiego. Gazeta "Charente Libre" ocenia, że ofiary piątkowych zamachów są tragicznymi świadkami wojny światowej, której głównym polem bitwy stała się Francja. Z kolei dziennik "Le Parisien" pokreśla, że w imię "prawdziwych męczenników i niewinnych ofiar oraz w imię Republiki" Francja pozostanie zjednoczona i stawi czoła tragedii.

 

Dziennik „La Repubblica" pisze, że europejski wywiad został zaskoczony przez bardzo dokładnie zaplanowane zamachy terrorystyczne dżihadystów. Gazeta dodaje, że po tym co stało się w Paryżu, żadne miasto nie może już uważać się za bezpieczne. W „Corriere della Sera" czytamy, że "ludzkość została zaatakowana przez barbarzyńców". "Od tej nocy wiemy, że w Paryżu można umrzeć tak samo, jak w Bagdadzie, Bejrucie czy Trypolisie".

 

Katarska telewizja podkreśla, że wydarzenia w Paryżu są bezprecedensowe zarówno pod względem liczby ofiar, jak i liczby napastników, których było aż ośmiu. Należąca do Saudyjczyków telewizja Al-Arabiya pisze na swoim portalu, że zamachowcom-samobójcom chodziło o to, by zabić jak największa liczbę osób, dlatego ładunki wybuchowe przytwierdzili do własnych ciał. Stacja podkreśla, że władze w Rijadzie potępiły ten akt barbarzyństwa. Telewizja Al Mayadeen z Libanu wiąże ataki w Paryżu z katastrofą rosyjskiego samolotu w Egipcie i zamachem w Bejrucie. Zdaniem dziennikarzy świadczy to o bankructwie terroryzmu, który zaczął przegrywać w Syrii. Tymczasem izraelski dziennik "Haaretz' uważa, że terror w Paryżu to wyraźny znak, że syryjska wojna domowa wkroczyła do Europy.

 

Zamach w Paryżu

 

Według danych podanych przez prezydenta Francji, w piątkowych zamachach zginęło w sumie ponad 120 osób. Ataki przeprowadzono w różnych miejscach Paryża, m.in. w pobliżu Stade de France i w sali koncertowej Bataclan, gdzie przetrzymywano zakładników.

 

Francois Hollande winą za ataki obarczył dżihadystów z Państwa Islamskiego (IS), którzy niedługo po wypowiedzi francuskiego przywódcy przyznali się do nich.

 

Polsat News