Do kradzieży doszło 1 listopada. Od dwóch tygodni karetka jeździ z zapasowym defibrylatorem.

 

- W tej chwili karetka, z której ukradziono defibrylator jeździ z zapasowym urządzeniem. Było ono do tej pory przechowywane w bazie. To dla nas problem, bo w przypadku, gdyby zepsuł się inny defibrylator, nie mamy go czym zastąpić - powiedział polsatnews.pl Mirosław Dębicki, koordynator ds. transportu w spółce Unia Bracka w Bytomiu, która świadczy usługi dla okolicznych szpitali.

 

Do kradzieży doszło w bazie, w której parkują karetki. Złodzieje wybili szybę w jednym z pojazdów. Zabrali defibrylator. W samochodzie została ładowarka i przewody. Bez nich urządzenie i tak nie działa i dla złodziei jest bezużyteczne.

 

- Ukradzione urządzenie to model Lifepak 12. Zastąpiliśmy je tym samym modelem. Nowy defibrylator, Lifepak 15, kosztuje 40-50 tys. złotych. Zarząd firmy podejmie ewentualną decyzję w sprawie zakupu nowego defibrylatora - powiedział Mirosław Dębicki.

Śledztwo w sprawie kradzieży prowadzi Pierwszy Komisariat Policji w Bytomiu. Sprawcom kradzieży grozi do 10 lat więzienia.

 

Defibrylator to skomplikowane urządzenie, które za pomocą silnego impulsu elektrycznego jest w stanie przywrócić akcję serca.