Agresywny mężczyzna wtargnął do kilku mieszkań w budynku jeszcze zanim mieszkańcy wezwali służby porządkowe. Jako pierwszy na miejsce dotarł patrol straży miejskiej.

 

Strażnicy, którzy chcieli zatrzymać mężczyznę na schodach, zostali przez niego zaatakowani. Rzucił się na nich z pięściami i krzyczał, że ich pozabija. W czasie próby obezwładnienia założono mu kajdanki. Wtedy nagle stwierdził, że źle się czuje, a potem zasłabł. Strażnicy wezwali pogotowie i rozpoczęli reanimację, ale była ona bezskuteczna bezskutecznie. Nie udało się uratować mężczyzny.

 

Przyczynę śmierci wskaże sekcja zwłok. Policja sprawdza, czy mężczyzna nie znajdował się pod wpływem alkoholu lub środków psychoaktywnych.

 

Gazeta Krakowska