Minister lotnictwa cywilnego Mohammed Hosam Kamal abu el-Cheir powiedział, że nagranie pochodzące z rejestratora dźwięków w kokpicie musi zostać przeanalizowane z użyciem technologii "niedostępnej w większości krajów". Egipski minister powiedział, że oryginalne nagranie nie zostanie wywiezione z Egiptu, który przewodniczy śledztwu. W dochodzeniu przyczyn katastrofy biorą udział również przedstawiciele Rosji, Francji, Niemiec i Irlandii. Nie sprecyzowano, do jakiego kraju nagranie trafi w celu analizy.

 

Według śledczych omawiane nagranie zawiera głośny dźwięk zarejestrowany w ostatniej sekundzie. Część ekspertów podejrzewa, że może chodzić o wybuch na pokładzie.

 

31 października lecący z Szarm el-Szejk w Egipcie do Petersburga A321 rosyjskich linii czarterowych Metrojet rozbił się na półwyspie Synaj w 24 minuty po starcie. Nie ocalał nikt z 224 pasażerów i członków załogi.

 

Przyczyną prawdopodobnie zamach
 
Przyczyny katastrofy nie są na razie znane, ale eksperci z krajów takich jak Irlandia, Wielka Brytania i Holandia i USA skłaniają się do wersji, że na pokładzie samolotu mogło dojść do eksplozji ładunku wybuchowego umieszczonego w luku bagażowym jeszcze na lotnisku w Szarm el-Szejk. Informację o wysokim prawdopodobieństwie zamachu bombowego potwierdziło telewizji CNN kilku amerykańskich oficjeli związanych z wywiadem, wojskiem i bezpieczeństwem narodowym. Jeden z nich powiedział, że jest to pewne na 99,9 proc.
 
Z kolei egipscy śledczy, badający katastrofę rosyjskiego airbusa na półwyspie Synaj, stwierdzili wcześniej, że są w 90 proc. pewni, że dźwięk, który słychać w ostatniej sekundzie nagrania z kokpitu, to eksplozja bomby.
 
Zaraz po katastrofie odpowiedzialność za zamach na rosyjski samolot wzięło Państwo Islamskie.

 

PAP

 

Przeczytaj także: Egipt traci 225 mln dolarów miesięcznie z powodu katastrofy rosyjskiego Airbusa