Popularna sieć fast-foodowa w 2013 roku osiągnęła przychód w wysokości 1,37 mld funtów. "Gorszy" od Kościoła Anglii okazał się także Starbucks - znan sieć kawiarni miała trzy razy niższy przychód (399 mln funtów).

 

"Przychód operacyjny"

 

Połowę swoich przychodów Kościół Anglii zawdzięcza wiernym. Każdy z nich co roku daje na tacę lub przekazuje poprzez dotacje podatkowe średnio 700 funtów.

 

Istotnym źródłem pieniędzy dla władz Kościoła Anglii są także wart ponad 6 mld funtów fundusz inwestycyjny oraz "przychód handlowy i operacyjny". Pod tym hasłem kryją się opłaty m.in. za uroczystości kościelne - chrzciny, śluby i wesela, a także wynajmowanie kościołów, opłaty za wejście do katedr i sprzedaż pamiątek.

 

Zarabiają, choć krytykują kapitalizm

 

Dziennikarze "Daily Mail" zwracają uwagę, że dane o przychodach Kościoła Anglii trafiły do opinii publicznej w roku, w którym arcybiskup Canterbury Justin Welby razem z innymi kościelnymi zwierzchnikami skrytykowali efekty polityki rządu i kapitalistycznej gospodarki. W maju w liście przed wyborami parlamentarnymi w Wielkiej Brytanii duchowni skierowali do wiernych apel o "zatrzymanie i zawrócenie trendu generowania władzy i pieniędzy w rękach coraz mniejszej ilości osób".

 

Dane o pieniądzach, które trafiają do angielskiego Kościoła, skomentował główny finansista wspólnoty Carol Fletcher. - Dzięki naszym inwestycjom, przychodom handlowym oraz oczywiście hojności naszych wiernych, możemy kontynuować naszą misję i być obecni w każdej społeczności - powiedział.

 

Kościół Anglii swoim zwierzchnictwem obejmuje głównie Anglię. Niektóre diecezje sięgają jednak poza granice Wielkiej Brytanii. Podlegli mu są także anglikanie żyjący w kontynentalnej Europie, Maroku i części Azji.

 

Daily Mail, polsatnews.pl