- Nie mam jeszcze w tej chwili swojego faworyta na szefa Platformy Obywatelskiej - powiedziała na antenie Polsat News Małgorzata Kidawa-Błońska, posłanka PO i była marszałek Sejmu, obecnie wicemarszałek Sejmu. 

 

Podczas dzisiejszego posiedzenia Rada Krajowa PO ma określić i przyjąć datę, do której kandydaci będą zgłaszają swoje kandydatury. - A potem musimy określić sposób wyłaniania - powiedziała Kidawa-Błońska. Jej zdaniem, powstanie "mapa drogowa" wyborów, które w każdym wariancie powinny się zakończyć do połowy stycznia.

 

Partia musi rozstrzygnąć, czy wybierać tylko przewodniczącego, czy też wymienić szefów wszystkich struktur partii. Wybory w całej Platformie oznaczałyby polityczny remanent. Ale miałby on miejsce nawet w przypadku głosowania tylko na lidera.

 

- Żeby doprowadzić do wyboru do szefa, trzeba ten remanent zrobić, bo stan kół musimy znać, żeby wiedzieć, do kogo wysłać zaproszenia. Zależy nam na sprawdzeniu, jakie są koła, kto w nich jest i to będzie osiągnięte - zapewniła Kidawa-Błońska. - Wybory w PO są bardzo demokratyczne, bo na szefa partii głosują wszyscy członkowie partii, niezależnie od tego, jaką mają funkcję i w jakim gremium działają. Każdy ma ten jeden ważny głos - stwierdziła wicemarszałek Sejmu.

 

Jej zdaniem, przegrana byłej premier Ewy Kopacz w wyścigu o miejsce szefa klubu parlamentarnego Platformy to nic niezwykłego. 

 

- Na pewno jest to sygnałem dla wszystkich kandydatów, że Platforma ma oczekiwania, żeby zmienił się nasz sposób działania. Jest oczywiste, że po ośmiu latach rządzenia po przejściu do opozycji musimy się przeszeregowac, zacząć inaczej funkcjonować. I to jest normalne - powiedziała. - To jest dobry moment, żeby Platforma nabrała nowej energii - dodała Małgorzata Kidawa-Błońska.