Ukraińska straż graniczna podała, że na pokładzie śmigłowca było dwóch Ukraińców i czworo uchodźców z państw Azji Południowo-Wschodniej, w tym dwie kobiety. Zwłoki siódmej ofiary policjanci znaleźli przy przeszukiwaniu terenu, w pobliżu miejsca wypadku.

 

Według władz słowackich do wypadku doszło w nocy ze środy na czwartek. Wtedy odnotowano niedozwolony przelot przez granicę. Rozbitą maszynę znaleziono w piątek w gminie Stretavka, około 15 kilometrów na zachód od wiodącego na Ukrainę drogowego przejścia granicznego Vyszne Nemecke. Szczątki śmigłowca zajmowały obszar o przybliżonych rozmiarach 300 na 300 metrów w pobliżu rzeki Uż.

 

Niebezpieczne manewry i gęsta mgła

 

- W środę w nocy odnotowaliśmy przelot niezidentyfikowanego statku powietrznego, który przekroczył naszą granicę. Podjęto następnie poszukiwania, które komplikowała niesprzyjająca pogoda, a zwłaszcza bardzo gęsta mgła. Gdy dziś mgła się podniosła, wykryliśmy szczątki śmigłowca Mi-2 - powiedział na briefingu cytowany przez słowackie media minister Kaliniak.

 

Według niego pilot najprawdopodobniej starał się wymknąć słowackiej kontroli powietrznej. - Wykonywał niebezpieczne manewry. Do tego przy złej pogodzie i lecąc bardzo nisko. Rzeczywistej, bezpośredniej przyczyny wypadku oczywiście w tej chwili jeszcze nie znamy i wszystko zostanie zbadane. To niezwykle smutne wydarzenie -  zaznaczył szef słowackiego MSW

 

PAP, ta3.com, dennikn.sk