Teraz ugrupowanie ma wystarczającą liczbę mandatów, aby wybrać prezydenta - wynika z częściowych wyników po przeliczeniu 80 procent głosów. Opozycyjna partia pokonała próg 329 miejsc niezbędnych do posiadania większości w 664-osobowym, dwuizbowym parlamencie. Według komisji wyborczej, ugrupowanie Suu Kyi zdobyło 238 miejsc w izbie niższej i 110 miejsc w izbie wyższej, czyli łącznie 348 mandatów w obu izbach. Liczenie wciąż trwa. Ostateczne wyniki wyborów zostaną podane w ciągu kilku dni.

 

Liderka zwycięskiego ugrupowania nie będzie mogła kandydować na urząd prezydenta. Birmańska konstytucja wyklucza z ubiegania się o ten urząd osoby, które mają krewnych z obcym paszportem. Synowie Aung San Suu Kyi mają obywatelstwo brytyjskie.


Były to pierwsze wolne wybory w Birmie od 2011 roku, kiedy władająca krajem twardą ręką wojskowa junta przekształciła się w cywilny rząd i sprawowała władzę jako Partia Unii Solidarności i Rozwoju (USDP). Partia, w której skład wchodzą dawni wojskowi, zdobyła dotąd tylko 40 miejsc w parlamencie.

 

Wybory w Birmie odbyły się w ostatnią niedzielę. Ugrupowanie Suu Kyi oskarżyło już komisję wyborczą o celowe opóźnianie ogłoszenia wyników głosowania.


PAP