Olechowski skrytykował postawę prezydenta Andrzeja Dudy, który od momentu wyboru nie spotkał się z premier Ewą Kopacz, aż do środy, kiedy na dzień przed dymisją zamienił z nią kilka zdań.

 

"Niepoważna jest półminutowa rozmowa"

 

- Półminutowa rozmowa raz na cztery miesiące, to nie jest poważne - stwierdził Olechowski. Brak spotkania prezydenta z premier Kopacz ocenił jako zgrzyt zaraz na początku prezydentury Dudy.

 

Zapytany o ocenę Ewy Kopacz Olechowski powiedział: - Jako premierowi to bym dał solidną czwórkę. To był urząd solidnie wykonany i tu naprawdę nie ma co żałować pensji, która została wypłacona - stwierdził. Polityk nieco chłodniej ocenił cały rząd Ewy Kopacz. - Nie można powiedzieć, że coś zostało zawalone, ale też nie można powiedzieć, żeby były jakiś wielkie osiągnięcia. To było takie dopełnienie tych ośmiu lat - stwierdził Olechowski.

 

Całość rządów Platformy ocenił inaczej. - Za te osiem lat mam trzy piątki: za pozycję międzynarodową, bo postawa Polski w świecie była bardzo dobra, piątka także za wykorzystanie środków unijnych - to było dobrze zrobione, sprawnie, obyło się bez afer. I piątka za finansowanie kultury. W tym okresie poszło dużo pieniędzy na kulturę - powiedział Olechowski, który podał przykład m.in. polskich muzeów. - Ale reszta? Oceniam od 2 do 4. Były sukcesy i były porażki. Mam pretensję o brak wizji i o to, że trudno było w tym dostrzec strategię - dodał.

 

Platforma bez Kopacz

 

Według Olechowskiego, Ewa Kopacz nie powinna być dłużej szefową Platformy Obywatelskiej. - Osoba, która de facto osiągnęła słaby wynik w wyborach nie ma w sobie tyle zaufania i energii, nie promienuje taką charyzmą, żeby była skutecznym liderem - wyjaśnił. Jego zdaniem kampania wyborcza PO nie zdołała odrobić strat poniesionych w kampanii prezydenckiej Bronisława Komorowskiego.

 

- Jest ważniejze, żeby Platforma znalazła w sobie głos, który będzie nie tyle sprawnym przywódcą partii, co inspirującym przywódcą tej części społeczeństwa, które głosowało na modernizację i proeuropejskie idee. A to nie jest ten typ przywództwa - stwierdził, zapytany o to, czy Ewa Kopacz powinna nadal przewodzić swojemu ugrupowaniu.

 

... i bez Schetyny

 

Olechowski "tego typu przywództwa" nie widzi także w Grzegorzu Schetynie. - Już po wyborach mówiłem, że Platformie jest potrzebne mocne potrząśnięcie w postaci kampanii sprawozdawczo-wyborczej, poważnej debaty programowej - stwierdził. - Wzapewne pokazałyby się takie osoby, bo trudno uwierzyć, aby takich osób nie było w tak dużej grupie ludzi - powiedział Olechowski.

 

Nie obawia się on na razie rządu PiS. - Jestem dumny z osiągnięć Polski w ostatnich latach. Mamy 23 lata wzrostu gospodarczego, który zaczął się gdy byłem ministrem finansów. Jestem dumny, że Polska jest oceniana jako duży partner, a nie jak problem. Słyszę teraz dużo wypowiedzi, że nieliberalna demokracja byłaby wzorem, że Polska miałaby pójść drogą Węgier, Turcji czy Rosji - powiedział gość programu "To był dzień". - To tego, to ja się boję - powiedział

  

I dodał: - Jak zobaczyłem nazwiska ludzi, którzy mają zarządzać gospodarką, to jestem mniej niespokojny. Zakładam też, że mają nie tylko dobre głowy, ale też twarde kręgosłupy. Że będą mieć misję, żeby poprawiać byt, pozwalać awansować Polakom materialnie, a nie tylko umożliwiać tym radykalnym w rządzie w innych dziedzinach swobodne działanie i przeoranie Polski - stwierdził Olechowski.

 

Zapytany o to, czy Beata Szydło ma u niego kredyt zaufania powiedział: - Absolutnie ma, ja do końca nie wiem, jaka to jest osoba, jaki ma zakres swobody i ile z tego będzie instrukcji, a ile własnego myślenia. Ale absolutnie nie wykluczam, że to będzie dobra premier - powiedział.