Piłkarze nie trenowali od wtorku. W tym dniu zwołali konferencję prasową, na której poinformowali, że na dziesięć tegorocznych wypłat otrzymali tylko pięć, z czego ostatnią blisko dwa miesiące temu. Jak wytłumaczył kapitan drużyny Janusz Bucholc, w tej sytuacji zawodnicy muszą przerwać treningi i szukać innej pracy zarobkowej. Inny z zawodników Michał Trzeciakiewicz sugerował nawet, że nie wiadomo, czy zespół przystąpi do najbliższego meczu ligowego.

 

Jak jednak poinformował portal stomil.olsztyn.pl, w czwartek piłkarze zawiesili strajk i wrócili do treningów. - Będziemy trenować, ale nasza sytuacja nic się nie zmieniła - powiedział Bucholc. Do powrotu miał przekonać swoich piłkarzy Mirosław Jabłoński. Wszyscy czekają na powrót prezesa Mariusza Borkowskiego, który jest w Indiach i ma wrócić w piątek.

 

Mimo kłopotów finansowych Stomil dobrze radzi sobie na zapleczu Ekstraklasy. Po szesnastu kolejkach zespół Mirosława Jabłońskiego ma na koncie 28 punktów i zajmuje czwarte miejsce w tabeli I ligi ze stratą dwóch "oczek" do pozycji premiowanej awansem do elity.

 

Klub od dawna pod kreską

 

To nie pierwsze kłopoty finansowe pierwszoligowca z Olsztyna. W przerwie zimowej - po rezygnacji głównego sponsora - zadłużenie klubu sięgało 800 tys. zł. Z powodu braku pensji piłkarze zrezygnowali wówczas na kilka dni z treningów i sparingów. Wznowili je po tym, jak kibice zorganizowali dla nich zbiórkę pieniędzy.

 

W maju klub przekształcono ze stowarzyszenia kultury fizycznej w spółkę akcyjną, co było niezbędne do otrzymania licencji na grę w I lidze. Było to możliwe dzięki pomocy władz miasta, które wyłożyło z własnego budżetu 500 tys. zł i stało się większościowym udziałowcem zespołu. Nowe władze klubu miały pozyskać sponsorów i poradzić sobie z należnościami związanymi z działalnością w poprzedniej formule prawnej.

 

- Sytuacja, w której znajduje się obecnie klub, jest skomplikowana. Martwi nas głównie położenie, w jakim znaleźli się teraz piłkarze. Niemniej jednak jakiekolwiek stanowisko w tej sprawie będziemy mogli zająć dopiero po spotkaniu z prezesem Borkowskim - tłumaczyła rzeczniczka Urzędu Miasta w Olsztynie Marta Bartoszewicz.

 

PAP, stomil.olsztyn.pl