- Wystąpienie, ostatnie w roli premiera pani premier Ewy Kopacz, było naprawdę żenujące. Straszenie, w dalszym ciągu straszenie, upominanie, lekceważenie w słowach – oceniła rzecznik PiS Elżbieta Witek. – To są standardy, których nie chcielibyśmy widzieć w polskim parlamencie – zaznaczyła. Witek skonfrontowała przemówienie Kopacz z wystąpieniem prezydenta Andrzeja Dudy. – Mówił o tym, że możemy mieć różne poglądy, możemy się spierać, ale możemy to robić w sposób, który nikogo nie będzie dotykał, który nikomu nie będzie uwłaczał – mówiła Witek. Rzecznik PiS raziło, że ustępująca premier mówiła "pan Macierewicz" zamiast "poseł Macierewicz" i "PiS", a nie "Prawo i Sprawiedliwość", bo "nie przeszło jej to przez gardło".


Rzecznik Ruchu Kukiz’15 Jakub Kulesza ocenił, że wystąpienie Kopacz nie było odpowiednie do powagi chwili. – Jej wystąpienie za bardzo dotyczyło bieżących rozgrywek politycznych i przytyków do Prawa i Sprawiedliwości, zdecydowanie brakowało w nim pokory – mówił. Kulesza zauważył, że w przemówieniu ustępującej premier "było widać rękę Michała Kamińskiego". – Donald Tusk w takiej chwili nie pozwoliłby sobie na takie przemówienie – dodał.


- Nie rozumiem, czemu było aż tak agresywne – stwierdził Ryszard Petru z Nowoczesnej. – Powinno być tak, że podsumowujemy swoje lata i przekazujemy pałeczkę – dodał.


"To są emocje"


Przemówienia Kopacz bronili koalicjanci. – To są emocje. Oddaje się urząd premiera, o stylu nie dyskutujmy, każdy ma swoje emocje i każdy mówi, jak czuje – mówił Sławomir Neumann, który zastąpi ustępującą premier na stanowisku szefa klubu parlamentarnego Platformy Obywatelskiej. Dodał, że Kopacz będzie główną twarzą opozycji.


- Być może emocjonalne, ale skoro nie potrafiliśmy w kampanii wyborczej tak precyzyjnie wyliczać naszych osiągnięć, dobrze, że chociaż dzisiaj to wybrzmiało na sali sejmowej – podkreśliła Urszula Pasławska z PSL.

 

Obejrzyj przemówienie Ewy Kopacz:

Dymisja Kopacz i przestroga pod adresem PiS. "Nie przegapimy żadnego kłamstwa"

 

PAP