- Do 1937 roku było to święto organizowane zazwyczaj w niedzielę po albo przed 11 listopada. Od 1926 stawało się nieoficjalnym świętem państwowym o bardzo silnym wydźwięku wojskowym: były parady, marsze, capstrzyki - dodał.


Zdaniem Kochanowskiego, 11 listopada w dwudziestoleciu międzywojennym wyparł skutecznie 3 maja. W czasie wojny, o święcie niepodległości pamiętało polskie podziemie. Profesor przypomniał, że jeszcze w 1945 roku, 11 listopada, choć nie do końca oficjalnie, był obchodzony. Potem został wyparty przez nowe święto państwowe, czyli 22 lipca.


- W PRL-u 11 listopada przeszedł do pamięci prywatnej. Był obchodzony przez ludzi, przez opozycję, przez część środowisk kombatanckich, przez jeszcze żyjących piłsudczyków - mówił Kochanowski.


Od drugiej połowy lat 70. to się zmieniło - gdy ruszyła opozycja i powstały wydawnictwa niezależne. W tym samym czasie o 11 listopada przypomniała sobie władza, która zrozumiała, że nie może prowadzić polityki historycznej całkowicie oderwanej od rzeczywistości i historii - podkreślił prof. Kochanowski.