- Bycie razem jest pewnym termometrem mierzącym zdrowie relacji: jeśli jest w rodzinie coś, co nie gra, lub jakaś ukryta rana, przy stole rozumie się to natychmiast. Rodzina, która prawie nigdy nie jada razem, albo w której przy stole się nie rozmawia, ale ogląda telewizję czy smartfon, to rodzina "mało rodzinna" - przekonywał Ojciec Święty.

 

- Pan Jezus bardzo chętnie nauczał przy stole, a czasami ukazywał królestwo Boże jako uroczystą ucztę. Jezus wybrał także wieczerzę, aby na niej przekazać uczniom swój testament duchowy, streszczony w geście upamiętniającym Jego ofiarę: dar swojego Ciała i swojej Krwi jako pokarm i napój zbawienia, które posilają miłość prawdziwą i trwałą - podkreślił papież.

 

Trzeba rozmawiać, milczenie to egoizm

 

Franciszek przyznał, że dziś wiele sytuacji społecznych stawia przeszkody rodzinnemu byciu razem. Namawia do odtworzenia wspólnych relacji. - Przy stole trzeba rozmawiać, słuchać siebie nawzajem, żadnego milczenia, które nie jest milczeniem mniszek, ale milczeniem egoizmu - nawoływał papież. - Każdy tkwi przy swoim, czy to przy telewizji, czy przy komputerze, ale wcale się nie rozmawia! - powiedział. - Żadnego milczenia, trzeba przywrócić to rodzinne bycie razem, chociaż dostosowując je do naszych czasów - stwierdził biskup Rzymu.

 

Papież wspomniał także o tym, że pożywienie nie zawsze jest dziś symbolem sprawiedliwego podziału dóbr.

- W krajach bogatych jesteśmy skłonni do wydawania pieniędzy na nadmierne pożywienie, a następnie dążymy do zrzucenia nadwagi. Ta bezsensowna sprawa odwraca naszą uwagę od prawdziwego głodu, ciała i duszy. Kiedy nie ma bycia razem, pojawia się egoizm, każdy myśli o sobie. Zwłaszcza, że reklama sprowadziła głód do marzenia o przekąskach i chęci na słodycze. Tymczasem zbyt wiele braci i sióstr nie ma miejsca przy stole. To hańbiące! - stwierdził papież.

 

KAI