Uczestnicy marszu nieśli kilkumetrową biało-czerwoną flagę i czerwony baner z białym orłem w koronie który powiesili na moście Poniatowskiego. Jedną z flag zawieszono też na palmie na rondzie de Gaulle’a. Wiele było flag z symbolami nacjonalistycznymi.

Transparentów było niewiele - głównie z tegorocznym hasłem marszu.

 

Można było też zobaczyć hasło "Wolimy kotleta od Mahometa". Manifestanci skandowali "Nie islamska, nie laicka, tylko Polska katolicka", "Nadchodzi Marsz Niepodległości" i "Tak świętują Polacy", "Bóg, honor i ojczyzna", "Wczoraj Moskwa, dziś Bruksela wolność nam zabiera", "Spieszmy się rozliczać komunistów...", "Polska tylko dla Polaków". W tłumie widać było wielu młodych ludzi, ale też rodziny z dziećmi. Część osób miała zakryte twarze.

 

Pierwszy tak spokojny marsz

 

Organizowany od 2010 r. Marsz Niepodległości po raz pierwszy odbył się bez burd i starć z policją. Nie było poszkodowanych ani rannych. Problemem była jedynie duża ilość rac. Część z nich spadła na samochody jadące Wisłostradą pod mostem Poniatowskiego. Od marszu kilka razy próbowała oderwać się grupa agresywnych, zamaskowanych osób. Próbowały one doprowadzić do burd, doszło do przepychanek, szarpaniny. Gdy manifestacja schodziła z mostu Poniatowskiego, część uczestników również podjęła próbę odłączenia się od Marszu i zejścia inną trasą. Niektórzy demonstranci wznosili też wulgarne, antypolicyjne okrzyki oraz hasła skierowane przeciwko uchodźcom.

 

 

Według służb zabezpieczających przemarsz wzięło w nim udział co najmniej 70 tysięcy osób. Organizatorzy z klei podają, że było ich około 100 tys. Ulice w centrum Warszawy, ktore zamknięto na czas przejścia kolumny, zostały odblokowane, przywrócono ruch samochodów i komunikacji miejskiej.

 

Incydent na antenie Polsat News

 

Choć marsz oceniono jako spokojny, doszło do incydentu na antenie Polsat News z udziałem dwóch osób, które mogły być uczestnikami pochodu.

 

 

PAP