Rozmowa, która została nagrana 6 października, podczas zgrupowania reprezentacji Francji w Clairefontaine, według Europe 1 trwa 20 minut. Benzema opowiada swojemu przyjacielowi, jak przebiegało jego spotkanie z szantażowanym Valbueną.

 

Napastnik Realu Madryt wyjaśnił przyjacielowi, że zasugerował Valbuenie zapłacenie za nagrania. "Jeśli chcesz zniszczenia taśmy, mój kolega spotka się z tobą w Lyonie" - relacjonował swoje słowa Benzema.

 

Valbuena sprawę potraktował poważnie dopiero wtedy, gdy zorientował się, że na nagraniu można go rozpoznać po tatuażach. Wpadł nawet w panikę. A Benzema naciskał dalej. "Możesz zrobić, co chcesz. Jeśli nie chcesz płacić, to okej, to twoje życie. Ale ostrzegałem cię" - mówił.

 

Według informacji madryckiego dziennika sportowego "Marca", piłkarz zamierza pozwać stację za opublikowanie rozmowy, przez co naruszono poufność dochodzenia i jego prawa.

 

Ani Benzema, ani Valbuena nie znaleźli się w gronie powołanych przez trenera Didiera Deschampsa na czekające "Trójkolorowych" spotkania towarzyskie z Niemcami 13 listopada oraz cztery dni później z Anglią. - Brak w składzie Benzemy spowodowany jest kontuzją nogi, zresztą nie grał on ostatnio w Realu, a nie jego problemami związanymi z sekstaśmami - podkreślił jednak szkoleniowiec i odciął się od sprawy. Z kolei Valbuena, zdaniem Deschampsa, znajduje się w nienajlepszej kondycji psychicznej. - Postanowiłem dać mu odpocząć - wyjaśnił selekcjoner.

 

27-letniego Benzemę policja ws. sekstaśmy i szantażu zatrzymała w środę w Wersalu. Przesłuchanie, które trwało kilka godzin, miało dostarczyć informacji dotyczących jego roli w trwającej od lipca sprawie o wymuszenie. Benzema stanął przed obliczem sędziego śledczego i po przesłuchaniu w czwartek opuścił sąd.

 

Europe 1, PAP, Polsat Sport, Marca, polsatnews.pl