4 listopada na gali w Kazaniu Wach nie sprostał Aleksandrowi Powietkinowi. Polak przegrał przez techniczny nokaut w ostatniej, dwunastej rundzie.

 

- Oglądałem wszystkie ważniejsze walki Wacha i muszę przyznać, że od początku w niego nie wierzyłem. Byłem jednak bardzo zbudowany pierwszą rundą. Wciąż podtrzymuję, że w tej walce zabrakło mu jaj, ale rzeczywiście za szybko wyskoczyłem z tym komentarzem. To przecież kolega – powiedział w rozmowie z Mateuszem Borkiem Szpilka.

 

Sam Szpilka nie wie, kiedy wróci między liny. Pierwotnie miał walczyć z Amirem Mansourem 12 grudnia w San Antonio. Trzy dni temu to starcie wyleciało jednak z rozpiski gali. Pięściarze mają skrzyżować rękawice na początku przyszłego roku.

 

– Znacie mnie z ciętego języka, więc powiem to, co myślę. Wydaje mi się, że promotorzy sobie pomyśleli, żeby zrobić tę walkę w Chicago albo w Nowym Jorku. Bo to zawodnik wymagający, potrafi się bić i ma duże serce do walki. Kibice w starciu z nim zobaczą taki pierwszy poważny sprawdzian – powiedział Szpilka.

 

Decyzja o zmianie terminu nie była jednak efektem rozmów i konsultacji. - Dostałem informację, że na sto procent walczymy 12 grudnia. A w ostatnich dniach kończę sobie sparing i dostaję informację, że walka jest przełożona - dodał 26-latek.