Była to demonstracja na rzecz praw obywatelskich północnoirlandzkich katolików, przeciwko prawu zezwalającemu na internowanie każdego Irlandczyka podejrzanego o terroryzm a także przeciwko zakazowi organizowania demonstracji oraz zgromadzeń publicznych. Władze wiedząc o demonstracji postanowiły wysłały na miejsce 1 Regiment Spadochroniarzy. - Akcja przebiegała gładko. Nasi żołnierze zostali zaatakowani ogniem karabinowym i bombami z kwasem z rejonu Rossville; wystrzelono do nich około 20 pocisków - powiedział po wydarzeniach dowódca Brytyjczyków.

 

Zatrzymanie po latach

 

"Byłego żołnierza zatrzymała policja w Irlandii Północnej w związku ze śledztwem w sprawie wydarzeń dotyczących krwawej niedzieli - podało brytyjskie ministerstwo obrony. Z kolei policja północnoirlandzka poinformowała o zatrzymaniu podejrzanego i przesłuchaniu go na posterunku w Belfaście. To przesłuchanie jest nowym etapem śledztwa wszczętego ponownie w 2012 roku. Jest to pierwsze aresztowanie w ramach wznowionego śledztwa.

 

Pierwsze śledztwo w tej sprawie przeprowadzono w miesiąc po masakrze. Z raportu końcowego wynikało, że żołnierze zostali sprowokowani przez demonstrantów do otwarcia ognia. Tym samym odpowiedzialnością za przebieg wydarzeń obarczono organizatorów manifestacji.

 

Kolejne śledztwo ruszyło w W 1998 roku i było to najdłuższe, bo trwające 12 lat, i najdroższe dochodzenie w historii Wielkiej Brytanii. W sprawozdaniu stwierdzono, że wszystkie strzały były oddane do nieuzbrojonych ludzi, i było to nieuzasadnione i nieusprawiedliwione. .

 

Trwający ponad 30 lat konflikt pomiędzy katolikami w Irlandii Północnej pragnącymi zjednoczenia z Republiką Irlandzką, a unionistami, w większości protestantami, chcącymi pozostać w składzie Zjednoczonego Królestwa, zakończony został porozumieniem pokojowym w 1998 roku. Konflikt ten kosztował życie ponad 3 600 osób.

 

PAP