- Taka godzina umożliwiłaby zrobienie dwóch rzeczy. Po pierwsze zaprzysiężenie nowych posłów, a po drugie jeszcze udanie się pani premier Kopacz na Maltę, aby ten polski głos był silnie reprezentowany - tłumaczył Petru.

 

- Sytuacja, z którą mamy obecnie do czynienia, jest absurdalna. Nie rozmawiajmy już o tym albo nie rozmawiajmy na tym etapie o tym, kto jest winny zamieszaniu, pomyślmy o rozwiązaniu - powiedział Petru i pokazał pismo do prezydenta. - To jest ten list, który skierowałem do prezydenta Dudy z uprzejmą prośbą o rozważenie, żeby tego 12 listopada po prostu znacznie wcześniej to posiedzenie odbyć.

 

Kilka dni temu prezydent zadecydował, że pierwsze posiedzenie Sejmu VIII kadencji rozpocznie się w czwartek o godz. 13. Tego samego dnia - półtorej godziny poźniej - na Malcie rozpocznie się nieformalny szczyt Unii Europejskiej poświęcony kryzysowi migracyjnemu. Podczas inauguracyjnego posiedzenia parlamentu premier Ewa Kopacz powinna złożyć dymisję swojego rządu, a później - jako poseł -  złożyć ślubowanie.

 

W piątek premier zwróciła się do prezydenta, aby przesunął termin posiedzenia Sejmu, albo reprezentował Polskę na szczycie UE 12 listopada. Podkreślała, że nie wyobraża sobie, by na spotkaniu unijnych przywódców zabrakło przedstawiciela Polski.

Minister w Kancelarii Prezydenta Krzysztof Szczerski oświadczył, że premier może osobiście złożyć dymisję wcześniej, albo zrobić to na piśmie do marszałka seniora Sejmu. W obu tych przypadkach - podkreślił Szczerski - prezydent przyjmie dymisję i powierzy premier i rządowi pełnienie obowiązków, co umożliwi Kopacz udział w szczycie UE.

Według Szczerskiego, pierwsze posiedzenie Sejmu może trwać dłużej niż jeden dzień. PiS zapowiedziało wówczas, że złoży wniosek o przerwę w posiedzeniu Sejmu, tak by trwało ono dłużej i Kopacz miała możliwość zarówno udziału w szczycie unijnym, jak i była obecna w Sejmie. 

W poniedziałek premier Kopacz ponownie zaapelowała do Kancelarii Prezydenta o przesunięcie terminu inauguracji obrad Sejmu. "Jeśli ostateczne decyzje nie zostaną podjęte do środy, gdy będzie już gotowe polskie stanowisko, rząd RP zmuszony będzie wystąpić do jednego z przywódców europejskich o reprezentowanie na szczycie UE stanowiska Polski" - poinformowało  w poniedziałek Centrum Informacyjne Rządu.

 

Polsat News