Kosiniak-Kamysz stwierdził w Radiu Zet, że wyborcy mogli czuć się zaskoczeni informacją, że na czele resortu obrony stanie Antoni Macierewicz zamiast Jarosława Gowina. W komentarzu do składu nowego rządu zauważył, że wyborcy dali wielki mandat zaufania partii Jarosława Kaczyńskiego, który już został w pewnej mierze zmarnowany. - Niektórzy, wrzucając 25 października kartkę do urny na PiS, widzieli startującego w F-16 Jarosława Gowina, a wylądował Antoni Macierewicz. To już jest zadanie PiS, żeby to wytłumaczyć, jak to się stało - stwierdził Kosiniak-Kamysz.

 

Beata Szydło w poniedziałek, kiedy ogłaszała skład rządu, tłumaczyła, że to Jarosław Gowin wybrał sobie stanowisko ministra kultury i wicepremiera, a nie szefa MON. Przyszła premier argumentowała, że  "w tej sprawie zadecydowały kompetencje".

 

- Moim zdaniem to był taki wybór ze wskazaniem, bo jednak są takie resorty, a resorty siłowe do nich należą, które mają większy prestiż na starcie i większe możliwości polityczne – ocenił jednak Kosiniak-Kamysz.

 

Szef Ludowców dodał także, że widział entuzjazm Jarosława Gowina prezentowanego jako kandydata na ministra obrony. - Nie sądzę, żeby ten entuzjazm tak szybko odszedł - podsumował.

 

Radio ZET