Kamiński w rozmowie z dziennikarzami na sejmowym korytarzu nie chciał wyrokować, czy sprawa smoleńska powinna trafić do Trybunału w Strasburgu. Uznał, że to zbyt poważny temat do roztrząsania w takim miejscu.

 

- Będą podjęte rozsądne, zgodne z prawem działania, tak żeby w pełni wyjaśnić tę sprawę. To jest po prostu nasz obowiązek. I moralny, wobec ludzi, którzy tam zginęli, i polityczny, jako funkcjonariuszy publicznych, żeby do końca i dogłębnie wyjaśnić te sprawy, które nie są do końca wyjaśnione. Śledztwo prokuratorskie stoi od dłuższego w martwym punkcie - ocenił. Wiceprezes PiS nie chciał także powiedzieć, czy uważa za niezbędne powołanie międzynarodowej komisji.

 

Zaskarżenie rosyjskiego śledztwa dot. katastrofy smoleńskiej do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu za jego przewlekłość zapowiedział w poniedziałek Witold Waszczykowski, który w rządzie PiS ma objąć resort spraw zagranicznych. Uznał także za potrzebne zwrócenie się do ekspertów - przede wszystkim z krajów sojuszniczych - o zrobienie audytu raportu przedstawionego przez szefową rosyjskiego Międzypaństwowego Komitetu Lotniczego (MAK) Tatianę Anodinę oraz raportu komisji pod przewodnictwem ówczesnego szefa MSWiA Jerzego Millera.

 

Apelacja ws. wyroku


Kamiński, kandydat na ministra-koordynatora ds. służb specjalnych, odniósł się także do swojego wyroku - jest skazany nieprawomocnie na 3 lata więzienia za przekroczenie uprawnień szefa CBA przy "aferze gruntowej" z 2007 r.

 

Polityk odpowiedział, że sprawa jest na etapie apelacji. - Właśnie złożyłem merytoryczną, dogłębną apelację wskazującą, że wszelkie zarzuty wobec mnie i moich współpracowników są bezzasadne. Co więcej, przypominam, że już raz sąd w tej sprawie właśnie w taki sposób się wypowiedział. Ten sam sąd w innym składzie uznał, że wszelkie zarzuty są pozbawione podstaw - powiedział polityk PiS.

 

PAP