Skupiający największe spółki notowane w Warszawie indeks WIG20 tę psychologiczną barierę przebił chwilowo. Po południu odrobił część strat, ale i tak stracił 0,34 proc. i zakończył sesję na poziomie najniższym od lata 2009 roku, gdy giełda otrząsała się po bessie.


Jak zauważa "Rzeczpospolita" popołudniowe odbicie WIG20 - któremu towarzyszyło wyraźne umocnienie złotego - zbiegło się z ogłoszeniem przez PiS kandydatów do nowego rządu.


Gazeta uważa, że Mateusz Morawiecki, dotychczasowy prezes banku BZ WBK, który ma zostać wicepremierem i ministrem gospodarki, jako "człowiek rynku" ma wśród inwestorów kredyt zaufania.
Także Paweł Szałamacha, który ma zostać szefem resortu finansów, nie budzi obaw rynku. - Ma pragmatyczne podejście do polityki fiskalnej. Przed wyborami podczas spotkań z inwestorami prezentował znacznie rozsądniejsze poglądy, niż można by wnioskować z kampanii PiS - ocenia Jakub Rybacki, ekonomista ING Banku Śląskiego.


Mimo to analitycy nie mają wątpliwości, że polityka jest obciążeniem polskiego rynku, a dokładniej ciążą mu niektóre punkty programu PiS. Świadczyć o tym może to, że - inaczej niż na wielu innych rynkach wchodzących - przecena akcji towarzyszy dobrej koniunkturze w gospodarce i że rozpoczęła się na przełomie kwietnia i maja, gdy było już niemal pewne, że wybory prezydenckie wygra kandydat PiS.


Rzeczpospolita