Rodzice sześciolatków zdecydują, kiedy dziecko pójdzie do szkoły

Polska
Rodzice sześciolatków zdecydują, kiedy dziecko pójdzie do szkoły
PAP/Marcin Obara

Takie prawo zostanie im przywrócone od września – zapowiedziała Anna Zalewska, kandydatka na ministra edukacji. Decydowanie przez rodziców o tym czy dziecko pójdzie do szkoły w wieku sześciu, czy siedmiu lat będzie jedną z pierwszych decyzji nowej szefowej MEN.

Zalewska powiedziała o tym dziennikarzom tuż po poniedziałkowej konferencji, na której desygnowana przez PiS na funkcję premiera Beata Szydło przedstawiła kandydatów na ministrów w swoim rządzie.

 

W jakim wieku do szkoły - zdecydują rodzice


PiS zapowiedziało w programie wyborczym odejście od obowiązku szkolnego dla sześciolatków i obowiązkowe rozpoczynanie nauki w wieku siedmiu lat. - To będzie pierwsza decyzja, ona jest bardzo prosta, bardzo łatwo jest zmienić projekt ustawy - powiedziała Zalewska.

 

Jej zdaniem zmiana powinna nastąpić szybko.

 

- Myślę, że jeśli będzie taka zgoda pani premier, to ta decyzja będzie już w grudniu i zmiana projektu ustawy ustanawiająca wiek szkolny na lat siedem, tak by to od września rodzice decydowali, czy sześcio-, czy siedmiolatek idzie do szkoły - powiedziała Anna Zalewska.


Jedzenie ma dzieciom w szkole smakować

 

Zalewska zapowiedziała dyskusję z ministrem zdrowia na temat rozporządzenia dotyczącego jedzenia w szkołach, w sklepikach i w przedszkolach. - W tej chwili dzieci przestały jeść, a stawka żywieniowa bardzo skoczyła - zauważyła kandydatka PiS na ministra edukacji. Pytana, czy jest przeciwna zdrowemu żywieniu, zaznaczyła, że jak najbardziej jest za nim, "ale rozsądnie, tak aby dzieciom zwyczajnie smakowało".


Zalewska zapowiedziała także rezygnację z "kilku absurdalnych pomysłów". Jak wyjaśniła, chodzi o kilka rozporządzeń, które uwolnią edukację od nadmiernej biurokracji.


W sprawie gimnazjów rewolucji nie będzie


Zapytana, co ma do powiedzenia nauczycielom, jeśli chodzi o plany likwidacji gimnazjów, odpowiedziała: - Nie ma jeszcze projektu, jestem zdziwiona emocjami (...). Jestem nauczycielką, bez nich [nauczycieli - red.] tej zmiany nie zrobię - stwierdziła Zalewska. - Żadna zmiana rewolucyjna w szkole nie jest potrzebna. Te zmiany, chociaż tak brzmią, one muszą przebiegać sprawnie i muszę mieć sojuszników po stronie nauczycieli i związkowców.

 

Jak stwierdziła, do końca roku powstaną zespoły, które zaczną pracę nad zmianą podstawy programowej i wdrożeniem procesu wygaszania gimnazjów. - Zmiana i harmonogram tej zmiany zostanie państwu przedstawiony na początku stycznia - poinformowała Zalewska.

 

PAP 

grzel
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze

Przeczytaj koniecznie