O dacie spotkania unijnych przywódców przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk zdecydował w ostatni wtorek - dwa dni później Andrzej Duda wyznaczył datę pierwszego posiedzenia Sejmu. Wybrał ten sam dzień i - jak teraz twierdzi jego kancelaria - nie miał informacji o spotkaniu na Malcie. 

 

Prezydent bez informacji

 

- Do nas żadna oficjalna informacja nie dotarła. Dopiero w czwartek po południu na naszą prośbę MSZ przysłał informacje - przekonuje prezydent Andrzej Duda. Resort spraw zagranicznych nie informuje, czy Kancelarii Prezydenta formalnie przekazał informacje o szczycie. Jednak jego wiceszef Rafał Trzaskowski jest zdziwiony niewiedzą w Kancelarii Prezydenta.

 

- Ta data była znana już od drugiego listopada. Była wszędzie podawana oficjalnie przez gabinet pana przewodniczącego Rady Europejskiej. To nie była żadna tajemnica - przekonuje Trzaskowski.

 

- Kancelaria prezydenta nie może się opierać na doniesieniach medialnych czy twitterowych musi mieć dokument - odpowiada tymczasem Witold Waszczykowski.

 

Prezydent nie pozostawił złudzeń - na czwartkowy nieformalny szczyt Unii na Malcie nie pojedzie. 

 

 -  Ze mną na ten temat pani premier w ogóle nie rozmawiała. Nic nie było uzgadniane. W związku z czym rozumiem, że pani premier jedzie - powiedział Andrzej Duda.

 

Tyle, że Ewa Kopacz jechać nie może. Tego samego dnia musi być na pierwszym posiedzeniu nowego parlamentu by zgodnie z przepisami podać swój rząd do dymisji. Termin tego posiedzenia wyznaczył prezydent.

 

Inny kraj wypowie się za Polskę

 

Dlatego premier za to list do Andrzeja Dudy i  proponuje, by prezydent przesunął termin pierwszego posiedzenia Sejmu o dzień lub na taki termin by nie kolidował on ze spotkaniem unijnych przywódców lub by pojechał na Maltę osobiście. - Jeżeli Pan prezydent nie zdecyduje się jechać mimo, że sam tę sytuacje stworzył i wywołał, to niestety rząd będzie zmuszony poprosić inny kraj o reprezentowanie naszych interesów - powiedział rzecznik rządu Cezary Tomczyk

 

To najbardziej prawdopodobne rozwiązanie. Prezydent nie zamierza bowiem zmieniać zaproponowanej przez siebie daty pierwszego posiedzenia Sejmu. Przekonuje, że propozycja PiS ogłoszenia przerwy w obradach parlamentu, pozwoli Ewie Kopacz uczestniczyć w spotkaniu na Malcie.

 

- Ja tu problemu nie widzę. Widocznie ktoś tu ma jakieś problemy i próbuje je kreować - twierdzi prezydent. - Wydaje mi się, że to jest mało poważne, wydaje mi się, że nie można premiera nawet ustępującego rządu tak traktować - powiedział minister obrony narodowej Tomasz Siemoniak.

 

Szczyt na Malcie 12 listopada poświęcony będzie problemowi migracji.