- Ten spór pokazuje, że instytucje państwa działają źle. Obietnice składane przez PiS w tym jednym, konkretnym, bardzo ważnym przypadku nie są realizowane - podkreślał były eurodeputowany Paweł Zalewski z PO.


- Prezydent mógł wybrać inny termin pierwszego posiedzenia Sejmu, bo ten jest wyjątkowo fatalny. Takie sytuacje nie zdarzają się w krajach o stabilnej demokracji, np. w Wielkiej Brytanii, to byłoby tam niewyobrażalne. To pokazuje też małostkowość obu stron – dodał Tadeusz Iwiński z SLD.


Spór o to kto ma pojechać na szczyt


Przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk zwołał na czwartek, 12 listopada, nadzwyczajny, nieformalny szczyt UE, który będzie poświęcony kryzysowi związanemu z napływem uchodźców do Unii. Spotkanie odbędzie się na Malcie.
 
W Polsce wciąż trwa spór między odchodzącą premier Ewą Kopacz i PO, a PiS i prezydentem Andrzejem Dudą o to kto ma reprezentować nasz kraj na tym szczycie. Zdaniem PO pojechać powinien Andrzej Duda, zdaniem PiS i prezydenta -  Ewa Kopacz.

 

Spotkanie liderów państw europejskich ma być poświęcone właśnie kryzysowi migracyjnemu, a dokładnie ocenie wdrożenia dotychczasowych ustaleń mających na celu załagodzenie tego kryzysu.
 
Chodzi m.in. o współpracę UE z krajami trzecimi, np. z Turcją, przez którą do Unii dostaje się najwięcej uchodźców; wdrażanie decyzji dotyczących programu ich relokacji, czy ustanawianie miejsc przyjęć i rejestracji uchodźców w Grecji i we Włoszech. Szefowie państw i rządów kolejny raz mają rozmawiać o tym, jak skutecznie przywracać kontrole na zewnętrznych granicach UE.

 

Polsat News

 

Przeczytaj więcej: Tusk wzywa Niemców do zaangażowania w ochronę unijnych granic