Związki zawodowe zapowiadają, że protest potrwa do 13 listopada. Ma to być najdłuższy strajk w historii niemieckiego przewoźnika. Jego skutki dotknęły już 60 tysięcy pasażerów. Wielu z nich z powodu odwołanych lotów, musiało nocować na lotniskach.

 

W sobotę Lufthansa musiała odwołać ponad 500 lotów. Niemal wszystkie połączenia na krótkich i średnich dystansach anulowano z portu lotniczego we Frankfurcie nad Menem. W Dusseldorfie z kolei odwołano osiemnaście połączeń, w tym lot do Nowego Jorku.

 

To najdłuższy strajk w historii niemieckiego przewoźnika. Związek zawodowy informuje o szczegółach protestu z niewielkim wyprzedzeniem, żeby uniemożliwić władzom firmy neutralizowanie jego skutków. Akcja strajkowa dotyczy tylko firmy macierzystej – Lufthansy. Samoloty należących do koncernu spółek Swiss, AUA, Germanwings i Eurowings latają zgodnie z planem.

 

Straty Lufthansy 
 
Powodem strajku jest spór o umowę zbiorową, który trwa w niemieckich liniach od prawie dwóch lat. Chodzi m.in. o płace 19 tys. pracowników oraz system przechodzenia na wcześniejszą emeryturę. Kierownictwo Lufthansy oferuje nowozatrudnionym pracownikom gorsze warunki emerytalne od tych, które mają obecnie pracujący stewardzi i stewardesy.
 
Strajk personelu pokładowego to kolejny cios dla Lufthansy. W minionych dwóch latach 13 razy strajkowali piloci niemieckich linii, domagając się wyższych płac i zachowania korzystnego dla nich systemu wcześniejszych emerytur. Ostatni strajk we wrześniu został uznany przez sąd pracy Hesji we Frankfurcie nad Menem za nielegalny. Lufthansa szacuje straty akcji protestacyjnych pilotów na kilkaset milionów euro.
 
Silna konkurencja ze strony tanich linii lotniczych oraz przewoźników arabskich i azjatyckich spowodowała, że Lufthansa musi realizować radykalny program oszczędnościowy.

 

Polsat News

 

Przeczytaj więcej: Lufthansa odwołała 520 lotów z powodu strajku