Według przedpołudniowych pomiarów Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska, w centrum miasta stężenie pyłu wynosiło 25 mikrogramów/m sześc., w Nowej Hucie - 18 mikrogramów/m sześc. Dopuszczalna norma to 50 mikrogramów/m sześc.

 

Wojewódzki Zespół Zarządzania Kryzysowego w Krakowie ostrzega, że całodniowe stężenie wciąż przekracza normy.

 

Kwiaciarki w maskach

 

Mieszkańcy Krakowa od kilku dni oddychali zanieczyszczonym powietrzem. Obowiązywał drugi stopień zagrożenia smogowego. Alarm smogowy jest ogłaszany, gdy stężenie średniodobowe pyłu zawieszonego przekroczy 300 mikrogramów/m sześc.

 

W czwartek średniodobowe stężenie pyłu wyniosło w Krakowie 260 mikrogramów/m sześc., a w Nowej Hucie - 230. W piątek po południu było to odpowiednio 250 i poniżej 150 mikrogramów/m sześc. Tak wielkiego zanieczyszczenia nie było od 2012 roku. Miasto spowijała szara mgła, a wielu mieszkańców wychodząc z domów, zdecydowało się założyć maski przeciwpyłowe.

 

Walka ze smogiem to wieloletni problem stolicy Małopolski. Jedną z przyczyn jest zjawisko inwersji nad Kotliną Krakowską. Polega ono na tym, że cieplejsze powietrze utrzymuje się w górnych warstwach, a zimniejsze pozostaje bliżej gruntu. Przez to zanieczyszczenia wytwarzane w mieście nie mogą przemieszczać się wyżej i zalegają na ulicach.

 

krakow.pl, PAP