Mukaddam oświadczył, że znalezione na obszarze 13 km kwadratowych szczątki maszyny nie pozwalają ustalić charakteru oddziaływań, jakim została poddana.


Agencja Reutera podała, że egipskie władze przeglądają nagrania z kamer na lotnisku w Szarm el-Szejk, aby ustalić, czy zarejestrowano na nich podejrzaną aktywność. – Sprawdzamy, czy na przykład ktoś nie przemknął obok kontroli bezpieczeństwa czy wykrywaczy metali. Chcemy także ustalić, czy nie było żadnego podejrzanego zachowania wśród policjantów lub personelu lotniska – powiedział informator agencji.


O wybuchu informował francuski śledczy


- Czarna skrzynka zarejestrowała odgłos wybuchu na pokładzie samolotu rosyjskich linii Metrojet, który w sobotę rozbił się na Synaju - powiedział w telewizji France 2 anonimowy francuski ekspert, który bierze udział w wyjaśnianiu przyczyn tragedii. Podkreślił, że na pewno nie jest to odgłos wybuchu silnika, który mógłby świadczyć o usterkach technicznych maszyny. O bombie na pokładzie samolotu informowały trzy dni temu amerykańskie źródła wywiadowcze cytowane przez telewizję CNN.


Z kolei agencja Reutera w oparciu o rosyjskie źródła z branży lotniczej informowała, że w śledztwie, oprócz awarii technicznej, badana jest też wersja, iż katastrofę mógł spowodować "przedmiot umieszczony na pokładzie". Rozmówca agencji wyjawił, że "samolot nie mógł tak po prostu się rozpaść w powietrzu; musiało zaistnieć jakieś działanie". Wykluczono jednak zestrzelenie maszyny. Nie ma śladów świadczących o takim przebiegu wydarzeń.

 

PAP