Strzelanie na Allianz Arena rozpoczął już w 11. minucie odzyskujący formę po kontuzji Robben. Bramka padła po szybkiej kontrze - Costa wpadł w pole karne, minął obrońcę i zagrał do Holendra, który klatką piersiową skierował ją do siatki.

 

Siedem minut później było już 2:0. Tym razem Mueller dośrodkował piłkę w pole karne, a tam bez przyjęcia uderzył Costa. Tytoń interweniował, ale lecącej przy słupku piłki nie sięgnął.

 

W 38. minucie na listę strzelców wreszcie wpisał się Lewandowski. Ponownie asystował Mueller, który zagrał futbolówkę wzdłuż bramki. Polak musiał tylko dopełnić formalności.

 

Dwie minuty później wynik meczu ustalił już sam Mueller. Po uderzeniu głową Vidala futbolówka odbiła się od poprzeczniki, ale dobitka Niemca była już precyzyjna.

 

Tytoń uratował przed blamażem

 

Po zmianie stron rozluźnieni Bawarczycy nie zdobyli już więcej bramek. Kilka okazji co prawda mieli, ale bardzo dobrze między słupkami spisywał się Tytoń. Polski golkiper uchronił swoją drużynę przed jeszcze bardziej dotkliwą porażką.

 

polsatnews.pl