Stelmet BC zaczął od dwóch dobrych i celnych rzutów z gry - najpierw za dwa, potem za trzy punkty. Zielongórzanie skutecznie przerywali ataki Panathinaikosu, choć kilka razy rywalom udawało się trafiać. Gospodarze uciekli na kilka punktów, ale wtedy o czas poprosił Aleksandar Djordjevic i rywale odrobili straty.

 

W drugiej kwarcie zielonogórzanie zagrali dużo bardziej odważnie. Po dwa rzuty za trzy punkty trafili zmiennicy - Szymon Szewczyk i Przemysław Zamojski, który dołożył jeszcze dwa "oczka" z gry. Tę dwójkę uzupełniał Mateusz Ponitka, który harował w ataku i obronie.

 

Co ciekawe, Aleksandar Djordjevic o czas poprosił już po pierwszej celnej trójce Szewczyka, dokładnie po 19 sekundach od rozpoczęcia drugiej kwarty. Zielonogórzanie zdecydowanie w niej dominowali. Głównie dzięki dobrej grze w defensywie i skutecznej w ataku gospodarze zeszli na przerwę z siedmioma punktami przewagi.

 

15 minut w szatni trochę rozkojarzyło mistrzów Polski. Role się odwróciły - teraz to zielonogórzanie częściej mylili się w ataku, a Panathinaikos znalazł na nich sposób w obronie. Choć cały czas zielonogórzanie utrzymywali prowadzenie, to Grecy zaczęli się do nich zbliżać. Trener Saso Filipovski wściekał się po kolejnych stratach i faulach, miał sporo pretensji do mocno rozkojarzonych zawodników.

 

Panathinaikos zbliżył się już na dwa punkty i wtedy dwa ważne rzuty zza lini 6,75 trafili J.R. Reynolds oraz Mateusz Ponitka. Nie pomógł czas Djordjevicia - Stelmet BC odzyskał rytm i po chwili miał już 11 punktów przewagi. Goście lekko ją zniwelowali i po trzech kwartach było 57:49.

 

Czwarta zaczęła się nerwowo. Grecy znów odrobili straty. Potem sędziowie nie mogli się porozumieć, czy goście mają rzucać dwa osobiste za faul plus jeden za przewinienie techniczne Filipovskiego. Skończyło się na jednym, ale przerwa trwała ponad minutę. Zaczęła się nerwowa gra pełna przewinień.

 

Na dwie minuty przed końcem mecz na dobrą sprawę zaczął się od początku - remis 63:63 i ogromna presja na jednym i drugim zespole. Tę lepiej wytrzymali mistrzowie Polski, którzy mądrzej zagrali końcówkę, wygrali 71:68 i odnieśli pierwsze zwycięstwo w Eurolidze.

 

Po meczu powiedzieli:

 

Aleksandar Djordjevic (trener Panathinaikosu Ateny): Jeśli na parkiet wychodzi się po to, żeby pograć w koszykówkę, a nie wygrać, to nie przyniesie to dobrego rezultatu. W oczach moich zawodników nie widziałem dzisiaj tej iskry, tej energii. Gratuluję Stelmetowi, mają świetny zespół i zagrali bardzo dobre spotkanie. Zasłużyli na tę wygraną. My teraz musimy wrócić do pracy i odnaleźć w sobie energię.

 

Nick Calathes (Panathinaikos): Stelmet zagrał dobre spotkanie. Nam zabrakło trochę szczęścia, nie daliśmy rady. Szkoda, bo atmosfera była znakomita do grania w koszykówkę. Gratuluję naszym przeciwnikom, zasłużyli na zwycięstwo.

 

Saso Filipovski (Stelmet BC Zielona Góra): Ufff, co mogę powiedzieć? Wierzyłem do samego końca w tę wygraną. Wierzyłem, że szczęście musi się zrównoważyć i nie przegramy kolejny raz w samej końcówce. Dziękuję mojemu zespołowi, moim asystentom. Dziękuję kibicom, byli bardzo głośni i ponieśli nas do wygranej.

 

Szymon Szewczyk (Stelmet BC): To był kolejny nerwowy mecz. Znów mieliśmy przewagę, którą później rywale odrobili. Na szczęście daliśmy radę, daliśmy z siebie wszystko. Ponieśli nas kibice, poniosła nasza własna energia, bo nie możemy ciągle przegrywać. Mocno wierzyliśmy, że zły los się odwróci.

 

Stelmet - Panathinaikos 71:68 (19:15, 21:18, 17:16, 14:19)

 

Stelmet BC Zielona Góra: Mateusz Ponitka 13, Dejan Borovnjak 12, Przemysław Zamojski 8, Szymon Szewczyk 8, Łukasz Koszarek 7, J.R. Reynolds 7, Dee Bost 6, Nemanja Djurisic 5, Vlad Moldoveanu 3, Adam Hrycaniuk 2, Karol Gruszecki 0

 

Panathinaikos Ateny: James Feldeine 15, Sasha Pavlovic 11, Ognjen Kuzmic 10, Vladimir Jankovic 9, Miroslav Raduljica 8, Nick Calathes 8, Antonis Fotsis 4, Dimitris Diamantidis 3, Vasilis Charalampopoulos 0

 

PAP