W środę wczesnym wieczorem na komendzie w Suchej Beskidzkiej zadzwonił telefon. Dzwoniła przerażona matka, która przez pomyłkę wybrała numer policji zamiast pogotowia ratunkowego. Kobieta powiedziała, że jej 3-tygodniowy synek zakrztusił się podczas karmienia i przestał oddychać. Oficer dyżurny asp. szt. Mieczysław Frydel nie stracił zimnej krwi. - Krok po kroku instrował matkę co ma robić. Wypytał kobietę w jakim stanie jest dziecko, nakazał ułożyć je na kolanach i lekko poklepać po plecach - powiedziała w rozmowie z portalem polsatnews.pl st. asp. Anna Gąsiorek-Rezler.

 

Kobieta przekazała telefon synowi, który podawał dalsze instrukcje policjanta. Sama przystąpiła do ratowania dziecka. Równocześnie funkcjonariusz pytał przez telefon o dane potrzebne do przysłania karetki. W tym czasie drugi funkcjonariusz powiadomił pogotowie ratunkowe. Podczas rozmowy dziecko odzyskało oddech, a na miejsce przybiegła sąsiadka, która jest pielęgniarką i to zaopiekowała się dzieckiem do chwili przyjazdu karetki. Niemowlę wraz z matką trafiło do szpitala, gdzie przebywa na obserwacji.

 

Mieczysław Frydel w policji pracuje od 23 lat, a na stanowisku dyżurnego oficera spędził ostatnie 7 lat.