Zamiast normalnych naczyń, są tu minipisuary, a zupę podaje się w misce przypominającej ubikację. W lokalu nie ma krzeseł. Zamontowanych jest 50 toalet do siedzenia. Nie są one podłączone do kanalizacji.
 

Za tak zwany "Szalony Lunch" w restauracji trzeba zapłacić 500 rubli (ok. 30 zł). Posiłek składa się z trzech potraw: brązowo-kremowej zupy grzybowej serwowanej - rzecz jasna - w muszli klozetowej, z zawijanych kiełbasek podawanych z trzema sosami i ziemniaczanego puree. Na deser można zamówić lody czekoladowe.
 

Jak tłumaczy menedżerka lokalu - Inga Jarosławskaja, taki wystrój wnętrza ma zaciekawić przechodniów i zachęcic do wejścia. To jak na razie się udaje, bo w restauracji trudno o wolne miejsce. Przychodzą całe rodziny z dziećmi, którym szczególnie podoba się oryginalny "klimat".
 

Właścicielem ekstrawaganckiego lokalu jest Alexander Donskoi - były mer Archangielska, który w 2007 roku był skazany za korupcję. W więzieniu spędził 8 miesięcy, a po wyjściu otworzył w Moskwie pierwsze muzeum seksu - Tochka G. (po polsku: "Punkt G"). Jak mówi, pomysł na niezwykłą restaurację podpatrzył w Szanghaju.