- Nie wyobrażam sobie sytuacji, w której osoba, która doprowadziła do takiej sytuacji, teraz jako minister obrony narodowej, pojawi się w gronie osób, które z dosyć dużą ostrożnością i dystansem podchodziły do tych wszystkich dokonań, które pan Antoni Macierewicz w resorcie wprowadził - zaakcentował były szef WSI.

 

Dodał: - Rozumiem, że w parlamencie dopuszczamy pewien folklor, bo to my, jako wyborcy, decydujemy o tym, kto będzie w parlamencie. Natomiast kiedy wyznaczamy osoby na stanowiska, które są istotne dla bezpieczeństwa i obronności państwa, powinniśmy zachować się odpowiedzialnie. I o tę odpowiedzialność można apelować i na nią liczyć.

 

"Jedyny szef obrony, który ujawnił tajemnice służb"


Generał zastanawiał się, jak Macierewicz zostałby przyjęty na szczycie NATO, który odbędzie się w przyszłym roku w Polsce.

 

- Szczyt NATO to jest przedsięwzięcie, gdzie ogromną wagę wszyscy przywiązują do hermetyczności i szczelności prowadzonych obrad. Jednym z uczestników miałby być pan Antoni Macierewicz, który jako jedyny w tej części świata doprowadził do upublicznienia informacji, które każdy kraj trzyma wieczyście chronione – mówił Dukaczewski. - Jakie są gwarancje, które możemy dać sojusznikom, że informacje powierzane w takim gronie, będą właściwie traktowane. Ja mam wątpliwości, że nie pojawią się przecieki, które mogą być negatywnie odbierane przez naszych sojuszników.


Przypomniał też, że nie wiadomo, jak Macierewicz zostałby przyjęty w samych siłach zbrojnych. - Do tej pory nie mam pełnej jasności, co do roli pana posła Antoniego Macierewicza w sprawach wydarzeń w Nangar Khel. Jego rola przy tej tragedii, która wydarzyła się, nie do końca została wyjaśniona – powiedział. Odniósł się w ten sposób do tajnego raportu Macierewicza jako szefa Służby Kontrwywiadu Wojskowego z 2007 r., z którego wynika, że polscy żołnierze z premedytacją ostrzelali afgańską wioskę i są odpowiedzialni za śmierć cywilów.

 

"Schowali Macierewicza i Ziobrę" 

 

Według gen. Dukaczewskiego, gdyby szefem MON został jednak Antoni Macierewicz, oznaczałoby to "typowy przykład arogancji", gdyż Beata Szydło podczas kampanii wyborczej powiedziała, że najbardziej prawdopodobnym kandydatem na szefa MON w rządzie PiS jest Jarosław Gowin.

 

Były szef WIS podkreślił, że na PiS zagłosowali również ci, "którzy mieli wątpliwości, jak głosować; ci którzy uważali, że okres ośmiu lat rządów Platformy Obywatelskiej jest wystarczający, a nie wiedzieli jak głosować". - Oddali swoje głosy na PiS, brali pod uwagę to, że w nowym składzie rządu PiS nie pojawią się takie nazwiska, jak Antoni Macierewicz czy pan Zbigniew Ziobro. Ci ludzie zaufali deklaracjom wyborczym składanym wobec milionów Polaków. Niestety, okazuje się, że prawda jest zupełnie inna i jest tak, jak było - dodał. 


Przeprosiny drobnym druczkiem


Zapytany o wykonanie wyroku sądowego, który nakazał Antoniemu Macierewiczowi przeproszenie Marka Dukaczewskiego za obwinianie go w 2006 r. o nieprawidłowości w WSI odpowiedział, że podejmie działania prawne, gdyż przeprosiny zostały zamieszczone jedynie w "Rzeczpospolitej", a i to w sposób, który sprawił, że ledwo je dostrzegł, a nie pojawiły się w "Gazecie Wyborczej".


- To był okres w którym pan Antoni Macierewicz był w konspiracji i jego przeprosiny były bardzo konspiracyjne, bardzo mało widoczne - zauważył. I dodał: - Pan Antoni nie wykonuje prawomocnych wyroków sądów.

 

Zapis pełnej rozmowy poniżej.