Zdaniem prezydenta otwartość i jedność białoruskiego narodu, a także klarowność kursu obranego przez kierownictwo kraju spowodowały, że Zachód spojrzał Białoruś przychylniejszym okiem.


Zapewnił, że jednym z jego najważniejszych zadań jako prezydenta będzie sprzyjanie wzrostowi wzajemnego zrozumienia i współpracy na całym kontynencie. – Jeśli wytyczony cel zostanie osiągnięty, przyniesie to bogate plony zarówno Białorusi, jak i naszym sąsiadom i innym państwom – ocenił.


Podkreślił, że Białoruś  jest "kochającym spokój i życzliwym krajem bez wygórowanych ambicji". – Mamy jedno pragnienie, jest ono proste i zrozumiałe: budować spokojne i szczęśliwe życie w swoim domu we współpracy i przyjaźni ze wszystkimi sąsiadami – zapewnił.


"Pokój i porządek są najważniejsze!"


- Jeśli jest nieporządek, konflikt, wojna – nie potrzeba ani chleba, ani odzieży, ani pensji, ani przedsiębiorstw, ani reform – wyliczył prezydent. Ostrzegł, że konfrontacja między Wschodem i Zachodem prowadzi tylko do dalszej eskalacji konfliktów, katastrof humanitarnych i gwałtownego spadku poziomu życia ludzi. – Jak się komuś chce postrzelać, to niech wychodzi na puste pole i tam wali do siebie nawzajem, ale niech nie dręczy ludzi, którzy chcą spokojnie żyć – mówił. Jako przykład niespokojnego państwa podał Ukrainę. – Ktoś tam widzi swoje życiowe interesy, a cierpi już nawet nie naród Ukrainy, ale ci, którzy nie zdołali wyjechać z Donbasu – zaznaczył.


Prezydent od 21 lat


Łukaszenka rządzi niezmiennie od 1994 r. W ostatnich wyborach prezydenckich 11 października według danych Centralnej Komisji Wyborczej zdobył 83,47 proc. głosów. Druga była przedstawicielka umiarkowanej opozycji, działaczka kampanii „Mów Prawdę!” Tacciana Karatkiewicz, która otrzymała 4,44 proc. głosów. Szef misji obserwatorów OBWE na Białorusi Kent Harstedt wskazał, że głosowanie było dalekie od demokratycznych standardów, odnotowano zwłaszcza „poważne problemy” podczas liczenia głosów.

 

PAP