"Spectre", choć do polskich kin trafia dzisiaj, w Wielkiej Brytanii jest wyświetlany od 26 października. Film już zarobił 80 mln dol., ale wynik ten wkrótce zostanie wyśrubowany.

 

W produkcji po raz pierwszy od 1971 roku ("Diamenty są wieczne") wraca tajna organizacja przestępcza, od której nazwy wywodzi się tytuł filmu. Jej członkowie noszą charakterystyczne sygnety z ośmiornicą. Ten kiczowaty zabieg to nie jedyny przejaw powrotu do korzeni - Bond znowu musi walczyć z silnym pomagierem głównego czarnego charakteru. Wróciła także charakterystyczna do serii scena pościgu w śniegu. Nie widzieliśmy jej od 2002 roku i filmu "Śmierć nadejdzie jutro". Film jest luźniejszy w odbiorze, pełen humoru i efektownych scen.

 

Film zbiera bardzo pozytywne recenzje. "The Guardian" chwalił reżysera za powrót do starego stylu produkcji, pełnych "brawurowego stylu". Recenzent dziennika Peter Bradshaw uznał także film za najlepszy w historii całej serii. W podobnym tonie wypowiedział się Robbie Collin z "The Telegraph". Brytyjczykom nie przeszkadza, że produkcja nawiązuje do starych "Bondów". To wręcz zaleta.

 

Amerykański "Variety" uznał z kolei otwierającą film pięciominutową scenę z Meksyku za jedną z najlepszych czołówek w historii serii. Zniknął także melancholijny ton "Skyfall". W przygodach agenta 007 znowu chodzi więc o brawurowe pościgi, piękne kobiety, drogie alkohole i licencję na zabijanie.

 

Film musi dużo zarobić

 

Nostalgiczny powrót do korzeni serii to jednak nie wszystko. Mamy 2015 rok i film musi zarobić krocie. Jak podliczyli eksperci "Variety", wyprodukowanie filmu kosztowało 250 mln dol., a do tego dochodzą koszty marketingu i promocji rzędu 100 mln dol.. "Spectre” musi na dodatek przynieść co najmniej 650 mln dol., ponieważ zyski będą dzielone między wytwórnie filmowe MGM i Eon Productions oraz dystrybutorów kinowych.

 

Poprzedni film o przygodach agenta Jej Królewskiej Mości - "Skyfall" - zarobił ponad 1 mld dolarów.

 

polsatnews.pl