Witold Waszczykowski zgadzając się na tytułowanie go ministrem zaznaczył wprawdzie, że był kiedyś wiceministrem i zwyczajowo przyjęło się tak zwracać do osób pełniących takie funkcje w przeszłości, ale przyznał jednocześnie, że "coś niecoś wie" i wielokrotnie był na rozmowach w siedzibie Prawa i Sprawiedliwości. - Tudno to ukryć - powiedział i dodał, że wejście do siedziby znajduje się pod czujnym okiem kamer. - Nie mogę więc zaprzeczyć, że nie rozmawiałem [o nominacji - red.]. Natomiast decyzje będą przedstawiane przez panią Beatę Szydło  - powiedział Waszczykowski.


Trzech wicepremierów: trzeba się pogodzić


Skład rządu prawdopodobnie zostanie ogłoszony w piątek, prawie na pewno - według zapowiedzi PiS - zostanie jutro zatwierdzony przez komitet polityczny Prawa i Sprawiedliwości.

W przyszłym rządzie PiS znajdzie się przypuszczalnie trzech wicepremierów. Waszczykowski powiedział, że do Sejmu weszły też dwie mniejsze partie - Solidarna Polska i Polska Razem i dlatego "trzeba się pogodzić, trzeba się porozumieć". Polityk argumentował, że w rządzie muszą być różni fachowcy np. prof. Gliński, który od lat prowadzi prace programowe i "zapewne chce wprowadzić w życie szereg koncepcji, które zostały w jego dużym zespole wypracowane".


Taśmy na PiS


Przyszły minister Witold Waszczykowski odniósł się także w programie do informacji podanej przez dziennik "Fakt", który napisał w czwartek o istnieniu nagrań z podsłuchów w restauracjach, które kompromitują polityków z władz PiS. - Na szczęście nie należę do władz partii i od dawna nie pamiętam, kiedy ostatni raz jadłem kolację lub lunch w jakiejkolwiek restauracji. Jestem spokojny, że niczego kompromitującego nie popełniłem - powiedział Waszczykowski.